piątek, 23 sierpnia 2013

Bangkok ze mną: Dzień 2

Dzisiaj zabieram Was ze sobą do pracy. Myśle, że zastanawiacie się trochę jak wygląda  jeden z tajskich uniwersytetów. Wygąda on mianowicie tak:




Budynek glówny w którym mieści się administracja i sale wykładowe...

Zacznę od tego, że pracuję na uniwersytecie państwowym, który oprócz programu w języku tajskim oferuje równiez program międzynarodowy, gdzie wszystko jest jest wykładane wyłącznie w języku angielskim. Program istnieje już 25 lat i obecnie mamy prawie 3 tysiące studentów. Studia są oczywiście płatne zatem niby elitarne (cokolwiek to w Tajlandii oznacza). 





Moje biuro...

Program oferuje kilkanaście kierunków, między innymi: zarządzanie, marketing, hotelarstwo, nauki społeczne, informatykę a nawet bardzo popularny obecnie wydział filmowy. Aby rozpocząć studia na wybranym kierunku należy zdać egzamin wstępny i przejść pomyślnie rozmowę kwalifikacyjną (wszystko oczywiście po angielsku) a następnie ukonczyć na pierwszym roku coś co nazywamy "general studies". W ciągu pierwszego roku studenci są przygotowywani do ich docelowego kierunku, studiują trzy poziomy angielskiego i matematyki a także trzy poziomy dodatkowego języka obcego lub filozofie /logikę itd. Mój wydział jest odpowiedzialny za program języków obcych i oferujemy między innymi: język chiński, japoński, niemiecki, francuski, hiszpański i tajski (dla obcokrajowców). Ja, jak już wiecie uczę języka francuskiego.



Tak wyglądają nasze klasy językowe... 

Większość studentów trafia do nas zatem trochę z przymusu ale następnie wielu z nich kontynuuje nauke aż do poziomów zaawansowanych, gdyż ich ukończenie gwarantuje nie tylko wymiany studenckie za granicą ale także możliwość uzyskania dyplomu z podwójnym sukcesem: na  kierunku glównym i tym językowym. Obecnie nasz wydzial bardzo się rozwija i powstaje nowy kierunek “Language and culture” gdzie każdy z języków oferuje rownież zajęcia z literatury, historii i wiedzy o społeczeństwie danego kraju. Mam obecnie dużo pracy zwiazanej wlaśnie z tym projektem i bardzo się cieszę, że mam możliwość w nim uczestniczenia.




Moi studenci ...

Na dzień dzisiejszy praca daje mi dużo satysfakcji mimo że narzekam czasem na brak pracy i nieodpowiedzialność moich studentów ale jednak udaje mi sie czegoś ich nauczyć, obudzic w nich pasję do języka i kulturyCieszę się również z możliwości wykonywania prac badawczych i możliwości rozwoju kariery.

Wiele osób pracujacych w edukacji narzeka na tutejszy system i oczywiście wiem nie jest on najlepszy na świecie ale wybierając możliwość pracy tutaj w pewnym sensie to my godzimy się na jej warunki. Tajscy studenci nie są może największym wyzwaniem dla nauczyciela ale praca tutaj może być również satysfakcjonująca. Dla mnie osobiście tak jest przez 80 procent czasu i uważam, że nie jest tak zle.



Czy jestem szczęściarą? Z pewnością tak ale mogę śmiało przyznać, że pomogła mi w tym również pokora do samego zawodu jak i tutejszej kultury. Dzięki temu żyje mi się tu i pracuje przyjemniej. Staram się unikać arogancji z jaką wyrażają o Tajach obcokrajowcy ponieważ nie uważam aby to w jakikolwiek sposób pomagało mi tu żyć lepiej. Niemniej jednak rozumiem, że te osoby potrzebuja znaleźć upust swej frustracji w tego typu przemówieniach. Współczuję im jednak, że muszą tu żyć i myśleć o "głupocie" Tajów cały czas. To według mnie niezwykle smutne i osobiście staram się iść w innym kierunku. Uczymy się przecież przez całe życie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz