wtorek, 27 sierpnia 2013

Bangkok ze mną: Dzień 6

Zaczynamy od małego spaceru w parku który znajduje się dosłownie za ścianą budynku, w ktorym pracuję. Studenci chodzą tam na papierosa gdyż jawne palenie na terenie uniwersytetu  jest karane mandatem w wysokości 2000THB (200 złotych) Ja tam czasem chodzę tylko żeby odpocząć wśród zieleni od biura (choć do tego i papieros czasem by się przydał;) 







To miejsce nazywa się po prostu Thai House. Zostało ono stworzone przez Centrum rozwoju tajskiej sztuki i kultury  naszego uniwersytetu. Dom jest miejscem konferencji, spotkań a także często sluzy jako miejsce ślubów.

Ale czas do pracy czyli warsztaty szkoleniowe!

Dziś mała powtórka z systemów informatycznych działających na naszym kampusie. Po raz kolejny zachęcano nas do rozbudowania platformy e-learningu jako dodatkowego wsparcia do zajęć na miejscu. 





Trzeba przyznać, że nasza pracownia informatyczna prezentuje sie naprawde okazale .... aż się chce pracować :)

Po pracy szybkie zakupy:


I kilka ciekawostek dla Was:


Tajskie grzyby...


Zielona herbata w wielu wersjach...


Ryżu też nie brakuje....


Sosy i sosiki bo jedzenie nie może być mdłe...


Cały regał talku do ciała: obowiązkowy rytuał po prysznicu...


Mój ulubiony, lekko chłodzący, delikatna mgiełka na lato :)


Jak widać w Tajlandii mamy też chleb ohh ....  uratowani :)

Czy macie jakieś życzenia na ostatni dzień maratonu? W granicach rozsadku i możliwości postaram się je spełnić :) 

Pozdrawiam

Siamsoleils

6 komentarzy:

  1. Fajnie macie, z chlebem. U nas ciężko zdobyć :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie choc tez trzeba dobrze poszukac bo nie wszedzie jest dobry... Musisz sie zabrac za pieczenie ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym parku ładnym, zielonym i spokojnym zabrakło mi tych takich pociesznych jaszczurów, water monitor lizards, czy jak im tak, które wyłażą z kanałów i nieraz kręcą się leniwie po okolicy, aż im się to znudzi. A tam tajskie grzyby, ja tam widzę nasze grubiutkie borowiki ;)

    Saludos,
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  4. Waranow na zdjeciu zabraklo bo akurat nie chcialy pozowac do zdjecia ale w parku bywaja i to dosyc czesto. Sa do tego paskudne ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń