środa, 28 sierpnia 2013

Bangkok ze mną: Dzień 7

Na zakończenie tygodniowego maratonu kilka migawek z tajskiej ulicy.



Standardowy wózek z owocami....


Most dla pieszych tzw. saphan loy


Wątpliwa dekoracja z kabli elektrycznych...


Chodnik niekoniecznie musi byc prosty ;) Najbardziej zdradliwe jest nadepnięcie na pechową płytkę po deszczu kiedy cała ukryta pod nią "zaraza" wylewa sie na stopy ... bleee


Wysokie krawężniki niestety nie ułatwiaja życia osobom z dziećmi lub niepełnosprawnym ale służą (chyba) do ochrony chodnika przed zalaniem w czasie ulew monsunowych...


Typowy widok: szergówki obwieszone reklamami, sznury kabli i niezastąpiony sklep całodobowy 7Eleven...



Oczywiście mamy też typową uliczną garko-kuchnię...


.... oraz zmywalnię naczyń stołowych na świeżym powietrzu...



Choć trudno w to uwierzyć jedzenie w takich ulicznych jadłodajniach jest często naprawdę bardzo smaczne i przebija oczywiscie wszystkie ceny...


Z ulicy możemy również bezpośrednio zaglądnąć do fryzjera, krawcowej lub salonu kosmetycznego....

Przyznam szczerze, że było mi niezmiernie trudno przyzwyczaić się do zwyczajów zagospodarowania tajskich ulic a przede wszystkim chodników. Do tej pory narzekam  przepychając sie przez tłumy oglądające rozlożony na chodniku towar lub potykając się o zdradliwą płytkę... 
Moje oczy niezmiennie razi tzw. zanieczyszczenie wizualne w postaci rażących reklam, billbordów i mieszanki stylów architektonicznych. Oczywiście Bangkok się rozwija i ulepsza ale zmiana postrzegania otoczającej przestrzeni  potrwa jeszcze jakis czas, niemniej jednak wrażliwość estetyczna zapewne znajdzie i tu kiedyś swoje miejsce. Wtedy być może będzie to piękniejsze i mniej męczące miasto.

8 komentarzy:

  1. W następnym tygodniu po raz pierwszy wybieram się do Tajlandii. W związku z tym, że przed wyjazdem przeziębienie przykuło mnie do łóżka - w dniu wczorajszym przeczytałam Twój cały blog, od samego początku. Czytałam, czytałam i nie mogłam przestać! Bardzo ciekawie wszystko opisujesz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje za mily komentarz:) Gdzie sie wybierasz w Tajlandii? Troche wszedzie czy masz juz jakies wybrane miejsce? Pozdrawiam

      Usuń
    2. Trochę wszędzie :) Jest to zorganizowana wycieczka Tajlandia+Kambodża (Bangkok, Rzeka Kwai, Erewan, Siem Reap, Angkor Wat, Koh Chang i Pattaya). Pierwsze 8 dni intensywne zwiedzanie, ale kolejne 6 dni odpoczynek. Troszkę obawiam się chorób, szczególnie roznoszonych przez komary, tym bardziej że jest tam teraz pora deszczowa (choć liczę na kilka dni słońca). Ale przed wyjazdem w nieznane zawsze są jakieś obawy. Mimo, to jestem pewna, że będzie super, upewnił mnie w tym Twoj blog :)

      Usuń
    3. Ciekawy program! Komarow sie nie boj tylko kup dobry specyfik w sprayu na ich odstraszanie i nie zapomnaj go aplikowac NAWET w czasie dnia! A slonce swieci tu kazdego dnia, pada glownie wieczorem. Udanej podrozy !

      Usuń
  2. Przyjemnie popatrzeć i powspominać:) Lody kokosowe są absolutnie oszałamiające:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten owocowy wózeczek to ja bym chętnie w ustronne miejsce odciągnął i ładnie zutylizował nie bardzo się dzieląc ;) Co tam wyciek spod "zdradliwej płytki", nie ma to ja cieplutka psia kupa (prawdopodobnie psia) na paluchach, gdy się w nią elegancko wdepnęło w klapeczkach, prawda, gdzieś w mrokach (bo światło ubożuchne) robotniczej dzielnicy Hawany...

    Pozdrawiam,
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinie z pewnoscia Twoja historia w porownaniu z plytka jest o wiele bardziej dramatyczna, podstawowa zasada zawsze patrz pod nogi ! :)

    OdpowiedzUsuń