środa, 30 października 2013

Spotkanie z sympatycznym gadem

Spójrzcie kogo dzisiaj spotkałam: GADA !!! 



Gad ( Varanus Salvator spokojnie się relaksował "Cóż za miły odpoczynek w slońcu ...."


A tu ja przechodzę i przeszkadzam "Pfff ... znowu paparazzi !"


"No już? Zrobiłaś to zdjęcie? W takim razie idę sobie, cześć ! " I poszedł... :)

Fajne takie spotkanie (bo krótkie) :)


poniedziałek, 28 października 2013

Okładka tajskiego Vogue i polski fotograf

Szczerze mówiąc byłam raczej zaskoczona widząc Naomi Campbell na okładce tajskiego listopadowego Vogue’a. Co tu owijać w bawełnę? W Tajlandii media preferują szczupłe modelki z jak najjaśniejszym odcieniem skóry... Czyżby jakaś mała rewolucja w tutejszych gustach... ? Ehh chyba nie... Mam nawet wrażenie, że dla potrzeb rynku odrobinę ją wybielili Photoshopem ...



Vogue Thailand (fot. Marcin Tyszka)

Drugą ciekawostką jest fakt, że to zdjęcie wykonał nasz polski fotograf, Marcin Tyszka. Zdjęcie jest według mnie takie sobie, o wiele lepiej wyszły mu sesje z Anją Rubik... ale co tam nie będę za bardzo krytykować, wręcz przeciwnie cieszę sie że zdjęcie wykonane przez Polaka znalazło sie u nas na okładce. Brawo!



"Nasza" Anja na okladce Vogue Mexico (fot. Marcin Tyszka)


piątek, 25 października 2013

Wyprawa do biura wizowego i ekologiczne zakupy

Takie tu w Tajlandii mamy ciekawe przepisy, że oprócz posiadania legalnej wizy pobytowej i prawa pracy co 90 dni musimy się meldować w urzędzie potwierdzając adres i ogólnie naszą obecność w tym pięknym kraju. Ten przepis mocno działa mi na nerwy zatem dłużej nie będę się rozpisywać na ten temat. A że nigdy nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, w czasie mojej dzisiejszej wizyty udało mi się zrobić kilka zdjęć urzędowego “latajacego spodka” a także odwiedzić dwie drogerie ekologiczne. 






Kompleks budynków rządowych mieści się na północy Bangkoku, przu ulicy Chengwatana. W kilku ogromnych, nowoczesnych budynkach znajdują sie między innymi siedziby różnych ministerstw, administracja sądowa, naczelna jednostka wojska, poczta główna itd.


Mieści się tam również biuro wizowe tzw Immigration gdzie każdy z obcokrajowców mieszkających w Bangkoku będzie prędzej czy później musiał zawitać. Często kończy sie to płaczem i zgrzytaniem zębów a już na pewno dużą dawką nerwów bo albo przepisy się zmieniły albo maszyna do numerków nie działa albo pani w okienku gdzieś zniknęła itd, itd.


Słynny już chyba w Bangkoku formularz 90 days i to "ALIEN"... bez komentarza.


Zaletą wyprawy do immigration jest to, że na parterze budynku mieszczą sie sklepy i stoiska ze zdrową żywnością i produktami regionalnymi. To część projektu rządowego OTOP (One Tamboon One Product= jeden region, jeden produkt), który waloryzuje lokalne wyroby spożywcze i rękodzieło na terenie całej Tajlandii. Inicjatywa jest fantastyczna i wspiera regionalny biznes.





Owoce, ciasteczka, herbaty, suszone owoce, sezamki, ryż, soki owocowe, organiczne chipsy  czyli zdrowa żywność, coś, czego nie można znaleźć w większości supermarketów.



Znajduje się tam również dwie ekologiczne drogerie z kosmetykami naturalnymi...


Oto z czym wróciłam do domu :)


Sól kolagenowa na bazie jogurtu i dwa ciekawe szampony: jeden z bergamotki a drugi z wyciągu z węgla bambusowego, który podobno rewelacyjne oczyszcza. Szampon z bergamotki już testowałam i jest bardzo dobry. (Ceny : Sól 35 THB, Bergamotka 90 THB, Bambus 160 THB)


Rewelacyjna pasta do zębów z wyciągiem z bambusa i soli bambusowej  a także z całą masą ziół. (100 THB) Plastry relaksujące, które okropnie pachną octem chyba się nie skuszę drugi raz :( (150 THB)


I na koniec ocet z ananasów, zobaczymy jak sprawdzi sie do sałatek :) (60 THB)

Myślę że warto  kupować lokalne tajskie produkty zwłaszcza jeśli są dobre i wydajne. Naprawdę bardzo polecam tajskie naturalne szampony ponieważ większość tych lansowanych przez międzynarodowe koncerny po prostu mnie uczula i pachnie tak sztucznie, że aż strach przed całą tą chemią. W dodatku kupując wyroby lokalne dobrej jakości  wspieramy rozwój gospodarki w pozytywnym kierunku co potencjalnie przyniesie populacji  więcej korzyści. Oby tak dalej !


niedziela, 20 października 2013

Miss świata na Bali

Zupełnie przegapiłam tegoroczne wybory Miss world, szkoda bo odbyły się na magicznym Bali gdzie spędziłam kilka dni w lipcu. Tutaj więcej wspomnień z tej podróży


Myślę, że warto zauważyć, że w końcu styl miss trochę sie zmienia zwłaszcza jeśli chodzi o suknie. Nareszcie koniec z bufkami, falbankami i całym cukierkowym przepychem. Cała kolekcja wieczorowa została zainspirowana tradycyjnym batikiem z Indonezji i choć nie brakuje kamieni i złota wszystko prezentuje się bardzo elegancko. 



Wietnam


Polska


Norwegia


Korea


Litwa


USA


Węgry


RPA



i Miss Filipin, która wygrała tegoroczną edycję...

Kolejna ciekawa i wyszukana inspiracja Azją... :)

piątek, 18 października 2013

Tajskie pszczoły bzzz

Od kilku dni w naszym budynku w pracy zadomowiły się pszczoły. Rój wygląda zarazem imponująco i przerażająco.  Nie wiem dlaczego jeszcze nikt do tej pory nie powidomił specjalistów aby tę pszczelą rodzinę przetransportowac w spokojne miejsce ... czyżby wydział biologii przeprowadzał jakieś obserwacje gatunku? Ja rownież codziennie do nich zaglądam i pokornie patrzę na ich pracę i organizację. Dobrze  jednak,  że dzieli nas ta szyba.... bo są to pszczoły dzikie i szczególnie nieprzyjazne.





Ta pszczela rodzinka prawdopodobnie pochodzi z gatunku Apis Dorsata


Pszczoła olbrzymia (Apis dorsata ) – gatunek z rodzaju Apis (pszczoły miodne), żyjący dziko w strefie klimatu tropikalnego i subtropikalnego południowej Azji, od Filipin do Pakistanu.
Buduje często skupienia gniazd na wolnym powietrzu. Jest to duży (270 × 120 cm) pojedynczy plaster, przytwierdzony zazwyczaj do rozwidlonych konarów drzew, do występu skalnego lub okapu budynku. Robotnice, o długości ciała 19 mm, są zbliżone wielkością do matki (23 mm) i trutni (17 mm), jaskrawo ubarwione (pomarańczowo-czarne), o ciemnych błonach skrzydeł.
Próby udomowienia pszczoły olbrzymiej nie dały zadowalających rezultatów.
(Wikipedia)

Ciekawy artykuł o tajskich pszczołach (po angielsku)  


czwartek, 17 października 2013

Francja-elegancja

Ostatni tydzień był dla mnie bardzo intensywny gdyż miałam na głowie wszystkie przygotowania związane z wizytą francuskich dyplomatów. Nasza uczelnia  gościła delegację rządową w ramach współpracy między oba krajami, która  od długiego czasu wiąże się z edukacją, kulturą i rzecz jasna  ekonomiąNa czele delegacji przybyła pani Yamina Benguigui, która zajmuje stanowisko ministra spraw zagranicznych do spraw Francophonie (po polsku to “świat francuskojęzyczny”) Ta pani jest również reżyserem zatem bardzo chciała odwiedzić nasz wydział filmowy.  Przybyła oczywiście w towarzystwie swej świty i ambasadora Francji w Tajlandii, w sumie delegacja była dosyć znaczna. Taka wizyta to niezłe zamieszanie nie tylko ze względu na wszystkie zasady bezpieczeństwa ale także cały protokól dyplomatyczny z tym związany. Na szczęście wszystko poszło gładko i bez incydentów...



Pani Minister, Pani dziekan (po lewej) , prezydent uniwersytetu (po prawej), obok niego francuski ambasador i trzej panowie z zarządu. Mnie do zdjęcia nie poproszono, nie szkodzi ;)

Cała wizyta odbyła sie bardzo szybko i bardzo oficjalnie ale mimo wszystko moi studenci mieli okazję by zamienić kilka słów z gośćmi z Francji, było to dla nich duże przeżycie!





Moje stado:) Jestem z nich bardzo, bardzo dumna ...

Wieczorem ambasada zorganizowała oficjalne przyjęcie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Rezydencja ambasadora znajduje się  tuż nad rzeką Chaopraya, ten teren należy do Francji od wieków a sama rezydencja pozostała praktycznie bez zmian przez wszystkie te lata...


Rezydencja francuskiego ambasadora,  1892, Lucien Fournereau. 


Rezydencja francuskiego ambasadora,  2013


Perełka architektury kolonialnej: weranda, schody, okiennice i zdobienia przywołują atmosferę tamtych lat, kiedy to pierwsi eksploratorzy odkrywali Siam...


Przepiękna sofa ambasadora pokryta tajskim jedwabiem i ja (ten motyw ze słoniami  jest wspaniały...)


Przytulny salon z  przepięknym światłem.... 


Oficjalna przemowa pani minister i dekoracja zasłużonych współpracy tajsko-francuskiej...


Jadalnia została przeobrażona w sale przemówień ale zazwyczaj wygląda tak (zdjęcie z Dnia otwartych drzwi, wrzesień 2013)



Oczywiście nie zabrakło wspaniałego jedzenia i trunków... czymże byłaby  Francja bez swych kulinarnych atutów ?

Wieczór był wspaniały a ja po raz kolejny jestem pełna entuzjazmu pracując dla promocji tak pięknego i pasjonującego kraju jakim jest Francja ....

« L’espèce humaine est la seule qui sache qu’elle doit mourir.  » Voltaire


«Jedynie człowiek zdaje sobie sprawę z tego że umrze...» Voltaire


Korzystajmy zatem z każdego dnia !