piątek, 25 października 2013

Wyprawa do biura wizowego i ekologiczne zakupy

Takie tu w Tajlandii mamy ciekawe przepisy, że oprócz posiadania legalnej wizy pobytowej i prawa pracy co 90 dni musimy się meldować w urzędzie potwierdzając adres i ogólnie naszą obecność w tym pięknym kraju. Ten przepis mocno działa mi na nerwy zatem dłużej nie będę się rozpisywać na ten temat. A że nigdy nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, w czasie mojej dzisiejszej wizyty udało mi się zrobić kilka zdjęć urzędowego “latajacego spodka” a także odwiedzić dwie drogerie ekologiczne. 






Kompleks budynków rządowych mieści się na północy Bangkoku, przu ulicy Chengwatana. W kilku ogromnych, nowoczesnych budynkach znajdują sie między innymi siedziby różnych ministerstw, administracja sądowa, naczelna jednostka wojska, poczta główna itd.


Mieści się tam również biuro wizowe tzw Immigration gdzie każdy z obcokrajowców mieszkających w Bangkoku będzie prędzej czy później musiał zawitać. Często kończy sie to płaczem i zgrzytaniem zębów a już na pewno dużą dawką nerwów bo albo przepisy się zmieniły albo maszyna do numerków nie działa albo pani w okienku gdzieś zniknęła itd, itd.


Słynny już chyba w Bangkoku formularz 90 days i to "ALIEN"... bez komentarza.


Zaletą wyprawy do immigration jest to, że na parterze budynku mieszczą sie sklepy i stoiska ze zdrową żywnością i produktami regionalnymi. To część projektu rządowego OTOP (One Tamboon One Product= jeden region, jeden produkt), który waloryzuje lokalne wyroby spożywcze i rękodzieło na terenie całej Tajlandii. Inicjatywa jest fantastyczna i wspiera regionalny biznes.





Owoce, ciasteczka, herbaty, suszone owoce, sezamki, ryż, soki owocowe, organiczne chipsy  czyli zdrowa żywność, coś, czego nie można znaleźć w większości supermarketów.



Znajduje się tam również dwie ekologiczne drogerie z kosmetykami naturalnymi...


Oto z czym wróciłam do domu :)


Sól kolagenowa na bazie jogurtu i dwa ciekawe szampony: jeden z bergamotki a drugi z wyciągu z węgla bambusowego, który podobno rewelacyjne oczyszcza. Szampon z bergamotki już testowałam i jest bardzo dobry. (Ceny : Sól 35 THB, Bergamotka 90 THB, Bambus 160 THB)


Rewelacyjna pasta do zębów z wyciągiem z bambusa i soli bambusowej  a także z całą masą ziół. (100 THB) Plastry relaksujące, które okropnie pachną octem chyba się nie skuszę drugi raz :( (150 THB)


I na koniec ocet z ananasów, zobaczymy jak sprawdzi sie do sałatek :) (60 THB)

Myślę że warto  kupować lokalne tajskie produkty zwłaszcza jeśli są dobre i wydajne. Naprawdę bardzo polecam tajskie naturalne szampony ponieważ większość tych lansowanych przez międzynarodowe koncerny po prostu mnie uczula i pachnie tak sztucznie, że aż strach przed całą tą chemią. W dodatku kupując wyroby lokalne dobrej jakości  wspieramy rozwój gospodarki w pozytywnym kierunku co potencjalnie przyniesie populacji  więcej korzyści. Oby tak dalej !


1 komentarz:

  1. Hej :) czy takich drogerii z ekologicznymi produktami trzeba jakoś specjalnie szukać w BKK? czy też bez problemu na nie trafię? Za tydzień będę w tym mieście, cenię naturalne kosmetyki i chciałam przywieźć ze soba różne ciekawostki :)

    OdpowiedzUsuń