środa, 11 grudnia 2013

Aktualne dylematy tajskiej polityki

W tajskiej polityce dzieje się źle, nawet bardzo źle. 



Po poniedziałkowych masowych manifestacjach antyrządowych na ulicach Bangkoku (które miały być już ostatnie) polityczna jatka trwa nadal. We wtorek zapłakana premier ogłosiła że proponując rozwiązanie parlamentu i nowe wybory zrobiła wszystko co możliwe by zadowolić opozycję. 


Premier Yingluck nie odejdzie teraz ze swojego stanowiska, proponuje natomiast nowe wybory w lutym 2014.

Jej apel  został jednak odrzucony a nawet wyśmiany, mimo że wydaje się obecnie jedynym logicznym rozwiązaniem dla tego kraju. I choć wiemy, że wybory zapewne  po raz kolejny będą opłacone to jednak to całe zamieszanie listopadowe na pewno mocno przemówiło do tych, którzy kiedyś popierali rząd. 


Dzisiaj rano zdruzgotani rolnicy (wczesniej mocny elektorat obecnego rządu) zapowiedzieli protest aby żądać zapłaty za ryż, na którą czekają  od października. Rząd  po drodze jakoś o nich zapomniał....  Więcej na ten temat  tutaj  

Z drugiej strony Suthep Thaugsuban, lider opozycji (który prawdopodobnie oszalał) proponuje rewolucję, uchwalenie rady narodowej, wygnanie rodziny pani premier a teraz nawet powołanie rewolucyjnej milicji gdyż tajska policja jest skorumpowana i sluży rządowym interesom.



Wszystkie ostatnie pomysły tego pana coraz bardziej szokują tajską opinię publiczną. W dodatku wywołały na ulice dotąd spokojne Czerwone koszule, które chcą stanąć  w obronie nie tyle pani premier co raczej w obronie tajskiej demokracji. Masowe protesty zwolenników rządu sa planowane na najbliższe dni ... Politycze przepychanki zatem nadal będą nam towarzyszyć. Miejmy nadzieję, że ulice Bangkoku pozostaną w miarę spokojne choć w obecnej sytuacji można spodziewać sie naprawde wszystkiego...


Do poczytania w tym temacie : 

Thailand's dillemma   (Bangkok Post)

What will happen next with Suthep and Thailand’s ‘Democrazy’? (Asian Correspondent)


2 komentarze:

  1. Czy te protesty i demonstracje dotyczą tylko stolicy, czy także innych części kraju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwiecej protestow jest oczywiscie w Bangkoku ale nie wszedzie tylko w okolicach budynkow rzadowych lub na poszczegolnych ulicach, ktore zazwyczaj sa oglaszane dzien wczesniej w lokalnej prasie. W innych miastach rowniez sa organizowane lokalne marsze ale jest duzo spokojniej.

      Usuń