sobota, 21 grudnia 2013

Prezenty, prezenty...

Bardzo często w wiadomościach prywatnych pytacie o to  co warto kupić w Tajlandii, jaki prezent wybrać dla bliskich i jak ewentualnie bezpiecznie przetransportować  tajskie przysmaki. Korzystając ze świątecznej gorączki na mieście i w sklepach gdzie wszystko jest obecnie wyeksponowane postanowiłam Wam pokazać kilka możliwości prezentów, które  z pewnością ucieszą Waszych bliskich.






Olejki eteryczne, olejki do masażu, kremy, wody perfumowane na bazie naturalnych aromatów, akcesoria do domowego spa itd. Na specjalną uwagę zasługują dwie tajskie marki: Thann i Panpuri


Szale z tajskiego jedwabiu, pashminy (rodzaj delikatnej wełny) lub  bawełny...


Olej kokosowy i jego pochodne...


Dobre kosmetyki 100 procent Made in Thailand do kupienia w sklepach Oriental Princess



Przysmaki ryżowe: ciasteczka, chipsy itd.


Przyprawy, sosy, pasty chilli, curry i inne elementy tajskiej kuchni.


Tajski miód z egzotycznych kwiatów, dzikich orchidei rosnących w dżungli .... :)


Herbata: tajska, chińska, japońska, biała, czarna, zielona, czerwona, do wyboru do koloru, jest tu tego zatrzęsienie...


Rewelacyjna  kawa organiczna Doi chaang...


Suszone owoce: mango, banany, papaja ...


a poza tym ubrania i biżuteria po które najlepiej wybrać się na weekendowy targ Chatuchak. Pisałam już o nim tutaj Bangkok z Siamsoleils


Noworoczne prezenty!!!!

Mam dla Was, moich drogich czytelników noworoczną niespodziankę. Spośród osób komentujacych pod tym postem lub na mojej stronie na Facebook’u wylosuję trzech szczęściarzy do których powędrują małe prezenty z Tajlandii. W komentarzu proszę o wpisanie o jakim prezencie zaprezentowanym w tym poscie marzycie. 

Komentowanie akceptowane do 26 grudnia

Zapraszam do zabawy !


15 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł na posta blogowego :) No i same prezenty super! Do tajskich przypraw, past, curry i innych sosów mam dość łatwy dostęp ale z chęcią bym spróbowała tych herbat lub kosmetyków naturalnych. Pozdrawiam świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za te info. Odpowiedziałeś nim na pytanie, którego jeszcze nie wypowiedziałam. Przydałaby się informacja, gdzie najlepiej te prezenty kupować - w marketach, targach czy małych sklepikach, w bkk czu lepiej gdzieś na uboczu? Jestem w Tajlandii za miesiąc, więc w razie czego, sama kupię sobie miód z orchidei ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chcesz kupic cos co bedzie juz dobrze i bezpiecznie zapakowane to proponuje markety, male sklepy OTOP (projekt rozwojowy) raczej w regionach. W Bangkoku znajdziesz raczej wszystko klasyczne na prowincji moze jakies skarby ;) Powodzenia i udanej podrozy!

      Usuń
  3. Chyba dostalabym oczopląsu na widok tych stoisk :) Mnie chyba najbardziej interesuje kawa organiczna.

    OdpowiedzUsuń
  4. od dawna marzy mi się orientalny szal ;) a miód z egzotycznych kwiatów musi być pyszny, chciałabym go kiedyś spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale wyglądają te stoiska. Jak widać szał zakupów pochłania Tajów jeszcze bardziej niż Polaków. Wszystkie te prezenty wyglądają wspaniale, aż ciężko wybrać coś dla siebie ale po dłuższym zastanowieniu jednak coś z naturalnych kosmetyków do twarzy lub jakiś przyjemny olejek do masażu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedwabny tajski szal byłby pięknym prezentem ;). Życzę wesołych i spokojnych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy wpis:) byłoby w czym przebierać :D najbardziej zadowoliłyby mnie chyba kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się marzy pad thai z seafoodami, pitraszony przez dwie sympatyczne siostry bliźniaczki, gdzieś na bazarku przy nabrzeżu promowym - przystanek 9 Tha Chang. Do tego świeżo wyciśnięty sok z tych, takim malutkich, słodziutkich, czerwoniutkich pomarańczek...

    Ale kawka Doi chaang też by mnie uszczęśliwiła... :)

    Amiga, dużo (nie tylko świątecznej) radości, miłości i obfitości.

    Saludos,
    tres.pimientos

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie:) mnie się marzą naturalne kosmetyki:) Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki szalik albo prawdziwa zielona herbata! To było by coś! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam szale, mam jeden z Kambodży ale Tajskiego niestety nie mam:) A poza tym śnią mi się ananasy, mam nadzieje odwiedzić jeszcze raz Tajlandię i wiem że kilka pierwszych dni będę jeść same ananasy.
    Wesołych Świąt i miłej wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Skusiłabym się na kosmetyki albo herbatę, chociaż gdybym zobaczyła te stoiska na żywo, zapewne spędziłabym przy nich pół dnia, nie mogąc się zdecydować c':

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi marzyłby się słoiczek miodu z orchidei, próbowałam już różnych ale ten brzmi obłędnie :)
    Pozdrawiam!
    Basia

    OdpowiedzUsuń