czwartek, 16 stycznia 2014

Protesty w Bangkoku (moim subiektywnym okiem)

Dzisiaj miałam ważne zebranie i aby dojechać na miejsce spotkania musiałam przejść przez Silom, jedną z dzielnic, w której obecnie odbywają się protesty. Mnie te protesty w ogóle nie przerażają więc nie będę tu dramatyzować i straszyć moich drogich czytelników. Pewnie media wolałyby, żeby było tragicznie i krwawo ale nie, tak obecnie sytuacja w Bangkoku nie wygląda.



Silom-Lumpinee (dzisiaj rano)

Dobrze, były granaty, były w nocy strzały, byli ranni ale absolutnie kule nie śmigają po wszystkich ulicach Bangkoku a już na pewno nie w ciągu dnia. Atrakcje turystyczne i sklepy są otwarte normalnie a protestujący chętnie i gościnnie przyjmują przechodniów. Tak sytuacja wygląda dzisiaj, co będzie jutro zobaczymy... 

Czego możemy jednak oczekiwać? Być może wkroczenia policji, wojska, być może ataku ze strony "czerwonych koszul", oni niestety lubią takie krwawe rozwiązania. Możemy także mieć nadzieję na  pokojowe rozmowy jeśli premier zdecyduje się na podjęcie decyzji o przesunięciu daty wyborów. 





Osobiście podziwiam odwagę protestujących, którzy mówią STOP. I niekoniecznie zawsze mieszają do tego monarchię. Mają prawo do wyrażenia swojej opinii bo w dużej mierze to Bangkok pracuje dla tego kraju, to ta znienawidzona przez Thaksina elita daje pracę innym i płaci podatki. Tak samo jak ja. Mimo, że nie jestem Tajką to jasno widzę, że ten kraj cierpi jeszcze bardziej niż przed wyborami Yingluck. Słyszę to z ust rodziny i znajomych, oni wstydzą się takiego rządu, zdają sobie sprawę, że Tajlandia obecnie tonie. 


Nie jestem dziennikarzem i mam prawo do subiektywnej opinii blogera. Nie zgadzam się z wiekszością zachodnich mediów i nie uważam żeby wygłaszanie osądów typu “biedni przeciwko elicie” odzwierciedlało obecną sytuację w Tajlandii. To nie tylko elity i klasa średnia znajdują się obecnie na ulicach Bangkoku. To co się dzieje jest o wiele bardziej skomplikowane. To nie tylko korupcja Taksina. Ten protest to świadomość tego jak rząd obecnie zakopuje kraj w długach, fałszuje fundusze na szkolnictwo (ale za to bezmyślnie kupuje ogromne ilości tablet dla szkół podstawowych, bo tak obiecano w populistycznej kampanii wyborczej), marnuje tajski ryż, który gnije w spichlerzach "czekając na lepsze ceny". To są po prostu absurdalne decyzje. Już teraz sprzedaż tajskiego ryżu została pokonana przez Birmę i Wietnam, które śmieją się z Tajlandii i jej obecnej polityki. I liczą zyski.

Czy protesty utrudniają mi obecnie życie codzienne? Nie jest tak źle
Musze tylko lepiej organizować się z dojazdem.  Biznes chociaż wolniej nadal się kręci, ludzie chodzą do pracy bo czują się raczej bezpiecznie. Turystom też nic złego się nie dzieje. A  poza tym, przez zamknięte ulice mamy teraz chwilowo w stolicy lepszą jakość powietrza co bardzo nas wszystkich cieszy. 











W dodatku fajne  te wszystkie kreatywne  pomysły gadżetów :) Możliwe chyba tylko w  w Tajlandii!

31 komentarzy:

  1. Wszystko fajnie Agnieszko, każdy ma prawdo do swojego zdania i swoich sympatii, zgadzam się z Tobą (bo nie sposób się nie zgodzić) co do nieudolności obecnego rządu i jego fatalnych decyzji, choć nie popieram tej formy rozwiązania problemu. Ale burzy mi się krew kiedy piszesz że "czerwone koszule", lubią takie krwawe rozwiązania". Pamiętaj, że to przywódca obecnych demonstracji był jedną z osób, które wydawały rozkaz strzelania do ludzi (czerwonych) na ulicach Bangkoku w 2010 roku w wielu poprzednich przypadkach rozlewu krwi z powodów politycznych w historii Tajlandii, strzelano do "komunistów", (w 1976 na przykład) i im podobnych, których na pewno ciężko utożsamiać z dzisiejszymi protestującymi. Pozdrawiam z żółtego do szpiku kości Phuket.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje Macku za ten komentarz, nawet zajrzalam do swoich zapiskow z 2010 roku i pamietam, ze Czerwoni tez wtedy nie byli bez winy. Nie popieram przemocy ani strzelania do tlumu, nigdzie tego nie napisalam. Taktyki Czerwonych do mnie nie przemawiaja i nigdy nie beda przemawiac (rozlewanie krwi, podpalanie budynkow, poswiecanie sie dla dla takich ludzi jak Taksin, tego najbardziej nie moge zrozumiec) Zreszta historia zapewne sie powtorzy, spojrz tylko na wiadomosc z dzisiaj: http://www.bangkokpost.com/news/politics/389759/radical-reds-tocking-arms-for-city-fight Prowokacja a potem co zlego to nie my...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie strony stosują bardzo podobne taktyki. Czerwoni podpalają budynki? "Żółci" podpalają autobusy z czerwonymi i biją taksówkarzy. Czerwoni rozlewają krew? "Żółci" rozlewają fekalia. Czerwoni mają bojówki? "Żółci" mają wspierające ich frakcje w wojsku.Te zadymy na ulicach Bangkoku sprzed miesiąca nie były dziełem czerwonych. Czerwoni poświęcają się dla takich ludzi jak Thaksim, bo jest pierwszą osobą od wielu lat, która ich "zagospodarowała", która zwróciła na nich uwagę, sprawiła że stali się częścią dialogu politycznego. Zresztą "żółci" też mają swojego wielkiego brata, dla którego zrobią wszystko. Koniec końców chodzi mi tylko o to, że nie fair jest pisać, że czerwoni lubią krwawe rozwiązania. Wygląda na to, że w Tajlandii wszyscy deklarują, że ich nie lubią a jak przyjdzie co do czego, wszyscy jest stosują.

      A w temacie przemocy - demonstracje trwają od niemal 3 miesięcy, a ręka rządu nawet nie drganie. Policja zachowuje ogromną wstrzemięźliwość unikając eskalacji przemocy. W podobnej sytuacja 3 lata temu, snajperzy już dawno strzelali do ludzi celując do nich z torów Skuy Traina. A premierem był wtedy Abhisit - kolejny, niedemokraratczynie wybrany premier z ramienia Partii Demokratycznej.

      Usuń
    2. Macku, zdaje sobie sprawe, ze obie strony nie sa bez winy ale jednoczesnie nie wyobrazam sobie dzisiaj glosowac na czerwonych, nie moge zrozumiec jak ludzie nadal to maja zamiar robic, jak mozna nadal tak slepo wierzyc. Niestety jak sie nie placi podatkow to tez wyobrazenie o gospodarce kraju jest inne.

      Wiem tez ze przemoc byla po obu stronach.. Strzelanie do ludzi bylo czyms okropnym w 2010 roku i uwazam, ze nic tego nie usprawiedliwia. Nie zrozum mnie zle. Ale rowniez nie akceptuje rzucania granatem w tlum (tak jak wczoraj) i a tym bardzie prowokacji a nastepnie udgrywania ofiar...To moje zdanie.

      Usuń
    3. zgadzam się. Nie zgadzam się tylko z pisaniem "czerwoni mają skłonność do przemocy". Tyle.

      Usuń
  3. Radical reds 'stocking arms' for city fight Militant cells ready to act if poll delayed

    http://www.bangkokpost.com/news/politics/389759/radical-reds-tocking-arms-for-city-fight

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,

    Żółte koszule też na pewno mają jakieś radykalne frakcje, które też są uzbrojone i gotowe do akcji. Co do artykułu i zdjęcia, to nie sądzę, aby taka broń ciężkiego kalibru byłaby używana przeciwko ludziom. Nie wiem jaka jest historia za tym zdjęciem, ale wydaje mi się, że jest to jakaś manipulacja.
    A w 2010 to właśnie przywódcy żółtych koszul zezwoliły na atak wojsk na czerwonych demonstrantów, w którym zginęło prawie 100 osób...

    Rozumiem, że nie lubisz czerwonych koszul i obecnego rządu (oczywiście mi on też się nie podoba), ale to właśnie ten rząd został demokratycznie i uczciwie wybrany. Dlaczego mniejszość miałaby prawo ten rząd bezprawnie usunąć i w dodatku ustanowić nowy, własny i niedemokratyczny rząd? To jest podejście ugrupowania, które głosi, że jest uczciwe i nieskorumpowane?

    Nie wiem zbyt dużo o szczegółach, ani też nigdy nie mieszkałem w Tajlandii, ale wydaje mi się, że żółte koszule również są skorumpowane, zresztą jak całe społeczeństwo tajskie. Dlaczego uważasz, że oni są lepsi i mniej skorumpowani? Czy masz jakieś dowody na to?


    Co do tego konfliktu to, dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby zamiast prób obalenia rządu poprzez zamach stanu, żółte koszule w demokratyczny sposób postarały się "odzyskać władzę". Czyli poprzez zmianę swojej polityki i skupieniu się również na interesach elektoratu czerwonych koszul.

    Dodam, że jestem zwolennikiem ani jednych ani drugich. Chcę po prostu zrozumieć, o co tutaj dokładnie chodzi. Miejmy nadzieję, że konflikt ten szybko się skończy i obejdzie się bez tragedii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, jak sam piszesz nie wiesz zbyt wiele o szczegolach i zapewne Twoja wiedza limituje sie do tego co czytasz w Internecie, oczywiscie to rozumiem. Ja mieszkam w Tajlandii, moj maz jest Tajem, zatrudniam Tajow i pracuje z nimi i SLUCHAM ich, zyje wsrod nich na co dzien. To jest bardzo emocjonalny konflikt i trudny do zozumienia z zewnatrz. Nie sadzisz chyba, ze ostatnie wybory byly uczciwe tylko dlatego,ze wygrala oplacona wiekszosc... I poza tym na ulicach Bangkoku nie ma teraz tylko "Zoltych koszul", prosze przestan tak spostrzegac ten protest, to sa ludzie, ktorzy nie maja kolorow, pochodza z roznych profesji, klas i kierunkow, wiem bo widze, kto uczestniczy w protestach. Widze kto na protesty idzie z mojej mojej ulicy i rodzina, ktora sprzedaje kawe z wozka i ludzie pracujacy w biurze, jak i bogata elita.

    Tajska polityka jest bardzo skomplikowana. Czerwoni popieraja obecny styl wladzy, na ktory nie mozna sie zgodzic jesli sie ma troche zdrowego rozsadku. W takich momentach zdecydowanie trzeba wybrac lepsze zlo. Wiem, ze odpowiedzialni za obecne protesty nie sa bez winy ale ufam im bardziej niz czerwonym, (kobieca intuicja ? ) To sa moje osobiste poglady i dziekuje za ich uszanowanie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć, napisałaś, że nie tylko Ty ale też Tajowie wokół Ciebie są przeciwko obecnemu rządowi i sugerujesz, że Tajowie mają tego dość, ale tym czasem na północy Shinawatra jest chwalona i pewnie tam prawie wszyscy ją popierają. Tak więc wszystko zależy od środowiska, w którym się znajdujemy.

    Napisałaś też, że wybory nie były uczciwe, że wygrała opłacona większość...Wątpię aby to nawet było możliwe aby przekupić większość mieszkańców kraju, to są dziesiątki milionów ludzi...A obiecywanie pewnych przywilejów w czasie kampanii wyborczej raczej nie kwalifikuje się jako przekupstwo. Poza tym nawet teraz w lutym Yingluck wygrałaby wybory...

    Masz rację polityka jest skomplikowana i to nie tylko w Tajlandii, ale właśnie dlatego trzeba bardzo się zagłębić, przeanalizować oraz o tym rozmawiać, aby przynajmniej trochę zrozumieć tą sytuację i aby mieć jakąś konkretną opinię w tej sprawie. No i najważniejsze: trzeba być krytycznym wobec wszystkich stron, nawet tej którą popieramy.

    Pozdrawiam
    Cezary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cezary, rozumiem Twoje argumenty i troske o moja swiadomosc polityczna. Jestem krytyczna, nie martw sie i mam tez prawo decydowac o tym jakimi ludzmi sie otaczam, to przeciez normalne. Jesli czytasz uwaznie ten blog to powinienes wiedziec ze moj maz i jego rodzina pochodzi z Polnocy, spedzam tam wiele tygodni w roku i znam tez troche sytuacje. Ale coz nie zaglebiajmy sie w szczegoly gdyz intencja tego postu nie jest zacheta do przekonywania mnie o tym jak i co powinnam myslec. Niemniej jednak dziekuje Ci za komentarz. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie rozumiem Twojej ostatniej odpowiedzi...Nie próbuję Cię przekonywać czy dyktować co masz myśleć...Też mi nie chodzi o to, że się martwię o Twoją "świadomość polityczną".

      Ja po prostu reaguje na/ kwestionuję Twoje wypowiedzi i argumenty (coś jest normalne w dyskusji i co Ty też masz prawo robić) i nie próbuję Ci nic narzucić. Poza tym, ja jestem neutralny i nie popieram żadnych z tych ugrupowań. Więc, do czego miałbym Cie przekonywać? Do popierania czerwonych??

      Wydaje mi się, że odbierasz moje komentarze, jako rodzaj ataku osobistego, co nie jest w ogóle moją intencją. Przedstawiłaś tutaj swoją opinię, ja ją podważyłem podając konkretne argumenty, na które znowu Ty mogłabyś rzeczowo zareagować, zamiast schodzić z tematu i pisać o tym, że próbuję Cię do czegoś przekonać.

      Dodam jeszcze, że zagłębiłem się w tym temacie, przeczytałem nie tylko artykuły i ekspertyzy na ten temat, ale także zapoznałem się z opiniami obydwóch stron na różnych forach i blogach. Tak więc mam pojęcie o tym co się dzieję, mimo że nie mieszkam w TH. A być może to nawet jest zaletą, ponieważ przez to jestem całkowicie neutralny :).

      Mam nadzieję, że się nie pogniewałaś. Mi chodzi tylko o to, aby dobrze zrozumieć, to co się w Tajlandii dzieje.
      Pozdrawiam serdecznie, Czarek

      Usuń
    3. Czarku, rozumiem, ze Twoje komentarze sa odpowiedzia na moj wpis, ktory jak zaznaczylam w tytule jest subiektywny zatem raczej nie powinien byc zrozumiany jako zaproszenie do polemiki na ten temat. Nie kwestionuje Twojej wiedzy na temat sytuacji poltycznej w Tajlandii i jak sam piszesz chcesz pozostac neutralny, zatem mysle, ze Twoje przemyslenia powinny sie znalezc na bardziej otwartym forum, gdzie ludzie o podobnym podejsciu do sprawy rozwazaja i oceniaja tajska polityke. Nie obrazam sie absolutnie w tej kwestii. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Witam. Byłem 15.01. w centrum wydarzeń i nie widziałem ani żółtych ani czerwonych ale wyłącznie czerwono-biało-niebiesko-biało-czerwonych. Demonstracja miała pokojowo-patriotyczny charakter w przeciwieństwie do naszych obchodów święta niepodległości. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się spotkać w Bangkoku ludzi szczerze uśmiechających się do siebie i pierwszy raz dostałem coś darmo w tym kraju (kapelusz który z pewnością zachowam na pamiątkę). Cel też wydaje się być szczytny - shut down Bangkok open Thailand. Piszę to mimo, iż gorąco popieram i cenię panią premier jestem też pełen podziwu jej dyplomatycznego podejścia do sytuacji w kraju i ufam, iż wyjdzie obronną ręką wyciągając stosowne wnioski. Cenię bardzo kobiety z kraju zwanego Lanna - piękne, silne, niezależne i mądre jak pani premier czy moja ukochana małżonka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez bardzo kocham Polnoc i kulture Lanna, to bardzo piekny i ciekawy region ale osobiscie ani nie cenie ani nie popieram obecnej premier poniewaz jej poltyka jest nieprzemyslana. Ciesze sie, ze masz takie pozytywne spojrzenie na cala sytuacje, optymizm jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzil :) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Tajska polityka jest prosta podobnie jak sposób myślenia mieszkańców Syjamu a odpowiedzialnych za wszelkie konflikty w tym kraju a także u sąsiadów należy szukać tam gdzie nie napiszę no za to w tym kraju grozi 15 lat więzienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwole sobie przemilczec ten komentarz...

      Usuń
    2. I słusznie jeśli chcesz tu mieszkać, już jeden mówiąc zbyt dużo ledwo uszedł z życiem z tego kraju pomimo poparcia społeczeństwa i niekwestionowanych zasług, teraz jest zmuszony rządzić za pośrednictwem. Dlatego ja tu mieszkać nie chcę bo nader wszystko cenię wolność a zwłaszcza wolność słowa.

      Usuń
  9. Jakich zaslug jesli mozesz uscislic? Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzrost gospodarczy, inwestycje zagraniczne, rozwój turystyki między innymi dzięki zniesieniu wiz dla Rosjan itp. itd. Moim zdaniem aby sprawnie zarządzać tak dużą firmą jak państwo trzeba najpierw sprawdzić się we własnym biznesie. Zaś nigdzie zwłaszcza na wschód od Bugu po Pacyfik władze nie są wolne od korupcji, korupcja w Azji to tradycja i ważny element kultury obyczajowej.

      Usuń
  10. Agnieszko, dzięki za ten wpis.
    Tak z punktu widzenia podróżnika, nie politologa (bo na polityce niestety znam się bardzo niewiele).
    Rozważamy w tym roku wyjazd do Tajlandii (i sąsiednich krajów) i chociaż nasz wyjazd planujemy dopiero latem, to trochę niepokoją mnie doniesienia z Bangkoku. Jak napisałaś - tragedia, sensacja, to najlepsza pożywka dla mediów. Trochę mnie uspokoiłaś tym postem. Pozdrawiam, Asia.

    P.S. Pozwoliłam sobie wspomnieć o Tobie na naszym blogu (http://btth.pl/o-blogu/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, sytuacja w Bangkoku zmienia sie kazdego dnia, od kilku dni maja miejsce incydenty i eksplozje, trzeba uwaznie obserwowac co sie dzieje. Niemniej jednak zyjemy normalnie, chodzimy do pracy i przemieszczamy sie po miescie zatem tak zle nie jest. Trzeba po prostu unikac ^pewnych obszarow i monitorowac sytuacje. Ostroznosci nigdy za wiele...

      Dziekuje za wzmianke na blogu i gratuluje nowej strony, zycze duzo wytrwalosci w blogowaniu ! Pozdrawiam

      Usuń
  11. Witaj. Jeśli mogę trochę prywaty:-) 7 lutego mam samolot do Bangkoku. Lecę z żoną i 2 dzieci (4 i 6 lat). Zamierzam spędzić 1 noc w hotelu w okolicach khao san rd i następnego dnia z samego rana (7 am) samolot do surat thani. Jak wygląda kwestia lotów obecnie. Wszystko działa? Myślisz ze powinienem znaleźć hotel bliżej lotniska. Martwię się o dzieci - gdybym leciał sam to inna sprawa. W końcu nie pierwszy raz...

    OdpowiedzUsuń
  12. Michal, nie ma zadnych problemow z lotniskiem , loty nie sa odwolywane ale trzeba wyjechac wczesniej zeby ewentualnie nie dac sie zaskoczyc przez zablokowana ulice. Jesli wylatujecie o 7h to niestety szykuje sie Wam bardzo wczesna pobudka ale i ruch na miescie bedzie minimalny wiec nie powinno byc problemow...Z ktorego lotniska wylatujecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przylot na suvarnabhumi a wylot na południe z dong mueang. Dziękuję i pozdrawiam. Michał

      Usuń
  13. Wlasnie dzisiaj mi moja dziewczyna mowila, ze rozmawiala przez telefon z dobra znajoma z Bangkoku, ktora marszowala w protestach, bo zaoferowali jej 2000 THB za jeden dzien protestowania! Mowie powaznie i jest to wiarygodne zdrodlo, znam ta znajoma osobiscie.

    OdpowiedzUsuń
  14. I tylko dlatego maszerowala? Brawo dla znajomej ! Wydaje sie to absurdalnie duza suma gdyz minimalnie na dzien zarabia sie tu ok 200-250 THB, gdyby to byla prawda to i za 500 ludzie by sie zjechali do Bangkoku. Coz, nie pisze nic wiecej czekam na oficjalne dowody przekupowania obecnych protestujacych. Dzieki za informacje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli będzie sytuacja która zagraża bezpieczeństwu wobec turystów na pewno lotnisko zostanie zamknięte. W tej chwili musi być bardzo spokojnie ponieważ brak doniesień co się dzieje. Ale nie zamierzam długo spędzać czas w Bangkoku tylko odrazu na jakąś wyspę.

    OdpowiedzUsuń
  16. my wylatujemy 27.01 na zorganizowany wyjazd-jestem lekko zaniepokojona poki co biuro podrozynie odwoluje imprezy

    OdpowiedzUsuń
  17. Nadal jest spokojnie, oba lotniska dzialaja bez problemu. Przyjezdzajcie bez stresu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mamy lecieć 10 lutego do Bangkoku i dalej Biuro zapewnia że jest ok ale kto to wie ,jaki komfort wakacji skoro sytuacja jest niestabilne Co radzisz

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem w Tajlandii od 31 stycznia - glownie Bangkok. Chodze po ulicach mieszkam kolo Siam, gdzie sa protesty ale nie czuje zagrozenia.

    Protestujacy sa bardzo mili dla turystow.


    OdpowiedzUsuń