niedziela, 2 lutego 2014

Kanchanaburi-miłość od drugiego wejrzenia

Na wyciszenie w wyborczym chaosie dzisiaj będzie wpis o minionym weekendzie w Kanchanaburi. 

Jak to jest z tym Kanchanaburi? Przyznam, że kiedy pojechałam tam pierwszy raz by zobaczyć słynny most na rzece Kwai i okolice nie byłam jakoś specjalnie zachwycona. Była to krótka wycieczka i chyba wróciłam tam jeszcze dwukrotnie przy okazji wizyty rodziny lub znajomych, którzy koniecznie chcieli zobaczyć to miejsce. Dopiero podczas ostatniego wyjazdu integracyjnego z pracy odkryłam, że Kanchanaburi to naprawdę piękny zakątek, bliski natury i cudowna oaza spokoju. Wystarczyło jak zwykle udać się na mniej przetarte szlaki ... Kanchanaburi zatem... to taka miłość od drugiego wejrzenia...

Zatrzymaliśmy się w naprawde oddalonym miejscu. Najpierw zostawiliśmy samochód na parkingu gdyż dotarcie do hotelu odbywa się jedynie przez rzekę; łódki kursują co jakiś określony czas przewożąc pasażerów, bagaże, żywność i cokolwiek do hotelu trzeba dostarczyć. Dopłynięcie na miejsce zajmuje jakieś 15 minut i jest to wspaniały początek wyprawy, rzeka jest spokojna a pejzaże ujmujące, dużo brodzącego ptactwa i delikatnego szumu lasu bambusowego... 



Tak wygląda przystań hotelu i transportujące gości łódki ...



Wtedy było jeszcze dosyć chłodno, stąd nasze nietypowe ubrania :)


Hotel znajduje się w pięknie utrzymanym ogrodzie, właściwie mam wrażenie jakby to była część dżungli...


Rodzaj dzikiej orchidei ...


Naturalna dekoracja :)



Basen tylko dla leniuchów ... jak widac nie ma nikogo (ale było też chłodno  :)

Co zatem można robić innego przy okazji ”uziemienia“ w takim miejscu. Jak okazuje się na jeden weekend  spokojnie wystarczy nam zajęć:

1. Spacery i wyprawy w pięknych okolicznościach przyrody. 


2. Na końcu scieżki bambusowej znajduje się przystań i druga część hotelu na wodzie. Jest tam również przyjemna restauracja na rzece...



Część hotelowych domków które znajdują sie bezpośrednio na wodzie ... 


Restauracja z fantastycznym widokiem na rzekę ...


 i z ciekawą, naturalną dekoracją, która bardzo mi się spodobała...

3. Wycieczka do groty "LAVA CAVE"

Zrobiliśmy sobie także wycieczke do pobliskiej groty, wizyta z przewodnikiem kosztowała nas 200 THB tzn. kosztowała mnie ponieważ nie jestem Tajką a zapomniałam swojej karty pracy :/ 
Wejście do groty było jednak warte swej ceny, pięć różnych komnat, kręte niskie tunele i wspaniałe rzeźby natury... jedną z nich jest symbol Kanchanaburi: górska trasa słynnego pociągu zwana koleją śmierci, gdyż przy jej budowie zginęły masy ludzi w tym wielu europejskich jeńców wojennych. 


W grocie ( po lewej) widoczna jest właśnie  jakby ta część kolejki,   która mieści się tuż przy zboczu góry : niesamowite! 

4. Zwiedzanie wioski lokalnego plemienia MON ( zamieszkuja pogranicze Tajlandii i Birmy): do odwiedzenia domy, szkoła, sklepiki z rękodziełem,  ...


To szkoła weekendowa bo dzieci chodzą do szkoły tajskiej, jednak lokalnie dba się o zachowanie kultury i języka MON. 



Dzieci mówią oczywiście po tajsku i były bardzo otwarte i skore do rozmowy. Nikt nas nie prosił o datki lub zmuszał do zakupów, atmosfera jest bardzo przyjazna....

4. Pokaz tradycyjnego tańca  plemienia MON odbywał się każdego wieczoru. 




Ich styl taneczny nie przypomina tańca tajskiego, jest dużo bardziej dynamiczny, zbliżony do niektórych tańców Indii ...  Spędziliśmy bardzo miły wieczór....


Mięliśmy także okazję zobaczyć jak powstaje taki tajski domek na wodzie...


... a na koniec dowiedziałam się, że mój mąż ma prawdziwy talent do puszczania kaczek ... :)

Ten przyjemny weekend spędziliśmy w River Kwai Resotel Polecam to miejsce wszystkim spragnionym spokoju i tropikalnej natury ... warto odwiedzić na dwa, trzy dni!

4 komentarze:

  1. Coś ostatnio ten blog bardzo trąci komercją i kryptoreklamą od tanich butów po luksusowe hotele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, takie mam zycie, w ktorym jest miejsce i na tanie buty i na luksus. To nie jest blog o Tajlandii ale o MOIM zyciu w Tajlandii. ;)

      Usuń
  2. Mieszkanie w domku znajdującym się na wodzie to musi być niesamowite przeżycie.Jak dla mnie - fantastyczny klimat hotelu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te domki sa tak zbudowane ze w lazience np widac przez podlage plynaca wode, domki rowniez faluja wiec jak ktos ma sklonnosci do choroby morskiej to moze mu sie krecic w glowie. Poza tym krajobraz, spokoj i relaks :)

      Usuń