środa, 5 lutego 2014

Kulki, kuleczki i spółka

Kulki rybne nie są moim ulubionym dodatkiem do zup bo nie za bardzo wiem co tak naprawde w sobie zawierają. Już na samą myśl o mielonej rybie, krabie czy innym mięsie, którego pochodzenie jest podejrzane nie mam najmniejszej ochoty na test. Tymczasem wizualnie rozpływam się w zachwycie!!! Trudno się oprzeć takim cudeńkom! 


W sklepach na te kuleczki mamy tu  specjalnie wydzieloną część... Niekórzy je podgrzewają w zupie lub nabijają na dlugie patyczki i grilują jako przekąskę. 
Kuleczki czasami przyjmują zabawne kształty, dzieci muszą byc zachwycone :)





Które są najładniejsze? Dla mnie Nemo jest zdecydowanie numerem jeden! :)

14 komentarzy:

  1. świetnie wyglądają, ale nie wiem czy pokusiłabym się o zjedzenie tego;) te różowe gwiazdki są przesłodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kwiatki czesto spotykam raczej w japonskich restauracjach, oni tam wlasnie dodaja takie rozowo-biale koleczka, motylki lub kwiatki wlasnie. Moze to symboliczne kwiaty sakury? ...

      Usuń
  2. Jak dla mnie każde są cudne. A i z chęcią spróbowałabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :)Mozliwe ze skusilabym sie na Nemo ale moze tylko na ogonek ;)

      Usuń
  3. Z kuchnią tajską jest podobno jak z tajskimi kobietami - smacznie i egzotyczne ale szybko się przejada. Na pozór wykwintna i niezwykle urozmaicona ale po dłuższym czasie odnosi się wrażenie, że wszystko pachnie i smakuje podobnie (ostatnio ugotowałem tu polski żurek na świeżo przywiezionym zakwasie, polskich grzybach, kiełbasie i chrzanie - zdominował niepodzielnie wszystkie miejscowe smaki i zapachy a ci Tajowie, którzy odważyli się spróbować nie kryli zachwytu). Podobnie jest z owocami po pierwszym nasyceniu nowymi smakami wszystkie duriany, longany i rambutany oddałbym za jedną polską gruszkę czy truskawkę, bo te tajskie ładnie tylko wyglądają. Nie wspomnę o alkoholach w tęsknocie za czeskim pilznerem czy włoskim chianti.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba jestes juz od jakiegos czasu w Bangkoku bo miedzy liniami mozna wyczytac slowianska melancholie i tesknote za tym co nasze.... Rozumiem i podzielam Twoje spostrzezenia! Pozdrawiam

      Usuń
  4. Kotki (?) śliczne! Już we wtorek będziemy w Bangkoku:) Pozdrawiam! Justyna P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! Wyglądają jak żelki :) Dzieci musza mieć radochę widząc coś takiego w zupie :)
    Ale rzeczywiście nie wiem, czy chciałabym poznać ten smal :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bardziej kolorowe tym chyba smak bardziej chemiczny. Podziwiamy zatem jedynie z daleka :)

      Usuń
  6. Urocze są :) A nemo to mistrzostwo! Spróbować bym spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo za odwage! Masz racje, przeciez to musi byc jadalne :)

      Usuń