piątek, 7 lutego 2014

Rolnik na ryżowej dolinie

Od wczoraj tłumy tajskich rolników zjeżdżają się do Bangkoku by domagać sie zapłaty za ryż, który powierzyli rządowi sześć miesiecy temu. Rewelacyjny kontrakt z Chinami podobno istnieje tylko na papierze tymczasem ryż niszczeje w spichlerzach, traci na wartości a kasa rządu pusta, nie ma czym zapłacić. Oto podziękowanie dla wiernego, oddanego elektoratu...


Smutna historia tajskiego rolnika...

Ostatni pobyt na Północy Tajlandii po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu jak niewdzięczna jest praca rolników zwłaszcza tych w Tajlandii. Praca w nieustannym upale brodząc w wodzie gdzie nie raz można spotkać węża czy inne jaszczury. Praca cały czas w skłonie bo mimo iż istnieje wiele maszyn do przygotowania pól uprawnych to jednak ryż, ta elegancka ale i wybredna roślina musi być wsadzana ręcznie w półbagnistą ziemię. Później pola trzeba regularnie nawadniać, plewić, chronić przed grzybem i innymi chorobami. Zebrany ryż jest skupowany po niskich cennach, za to najwiecej zarabiają rzecz jasna pośrednicy. I rząd.





Po zbiorach ścierniska nie przypominają juz w niczym zielonych dywanów . Wyglądają raczej smutno, może dlatego prawie nigdy nie widzimy ich na pocztówkach z Tajlandii...

Tutaj kilka informacji o skali skandalu. Nie wiem jak ktokolwiek może jeszcze wspierać ten rząd...


"Caretaker Prime Minister Yingluck Shinawatra will be investigated by the National Anti-Corruption Commission for alleged negligence of duty in connection with a multi-billion baht fake government-to-government rice deal with a Chinese firm.(...) The G-to-G (governement to gouvernement) deal was a fake because no rice was exported to the Chinese firm. Instead, the huge amount of milled rice was sold locally at below market price by the Foreign Trade Department to a ghost buyer who then sold the rice at market." Via The Nation

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz