czwartek, 27 marca 2014

Gdzie na zakupy w Bangkoku?

Poproszono mnie o podanie kilku wskazówek miejsc gdzie tubylcy wybierają się na zakupy w Bangkoku. Oto krótka lista takich zakupowych oaz, które moim zdaniem warto odwiedzić (chcąc zrobić normalne zakupy nie jakieś tam markowe!) Są to moje subiektywne zakupowe perełki i nie wiem czy będą odpowiadać każdemu ale kto nie ryzykuje ten szampana nie pije ;)

1. Centrum handlowe Central Ladprao (stacja MTR- Pahonyothin) - dla mnie zakupowe miejsce numer 1, można tam znaleźć i ekskluzywne sklepy i fajne restauracje ale co ciekawe czeka na nas  w części parterowej gdzie znajduje się cała masa lokalnych butików.



Mostek prowadzi od stacji metra do Central. Ten sam mostek  doprowadza tez do Union Mall.

2. Union Mall: ogromny sklep na przeciwko Central Ladprao to miejsce gdzie ubiera się lokalna młodzież i nie tylko, można tam trafić na świetne projekty młodych talentów. Ostatnie piętro kryje wiele skarbów mody vintage.



3. Terminal 21 (stacja BTS Asok, MRT Sukhumvit) centrum handlowe inspirowane holem lotniskowym gdzie każde piętro jest tematem stolic różnych krajów. Ciekawy projekt i dużo oryginalnych ubrań, butów i biżuterii.



4. Weekendowy targ Chatuchak (Stacja BTS Mochit lub MRT Chatuchak) to nie tylko miejsce dla turystów, wielu mieszkańców Bangkoku często się tam wybiera bo to miejsce gdzie każdy znajdzie coś dla siebie...




5. The Asiatique to nocny bazar nad rzeką, który także warto odwiedzić szczególnie dla atmosfery i dla torebek! Pisałam już o nim tutaj  Dojazd: BTS do stacji Saphan Thaksin i potem darmową łódką do Asiatique.





Powodzenia w zakupach !!!

sobota, 22 marca 2014

Wyjazd w tropiki

Dzisiaj kilka tropikalnych inspiracji dla dziewczyn, które pytają co zabrać do walizki do Tajlandii. Tak naprawdę to niewiele. Przede wszystkim koszulki z dobrej bawełny, szorty, przewiewne spódnice, coś z dłuższym rękawem i spodnie na wieczór. Pamietajcie że w tajskich świątyniach należy mieć zakryte ramiona i coś za kolano, spódnicę lub spodnie. To bardzo istotne dla Tajów. 

Okulary i kapelusz są oczywiscie niezbędne, inaczej nabawicie się zawrotów głowy albo i udaru bo slońce jest (zwłaszcza teraz) bardzo mocne. Bardzo ważne są też buty, naprawdę podziwiam osoby, które zwiedzają Bangkok w klapkach gdyż tajskie chodniki są nierówne, a do tego zdradliwe bkryją w sobie nietypowe niespodzianki np.ruchomą płytke spod której niewiadomo co wypłynie, szczura, karalucha niby to  część podróży... niemniej jednak dobry but pomoże łatwiej uciec! Sandały lub balerinki z materiału bedą o wiele praktyczniejsze. 

Do metra w Bangkoku obowiązkowo szaliczek, sweterek (oj wspomnicie moje słowa w tutejszych środkach transportu) a na plażę pareo by się okryć wchodząc do restauracji, sklepu 7-11 czy idąc na lokalny targ. Kostium kąpielowy jest też niezbędny a top-less bardzo źle postrzegany i to że takie osoby spotkacie nie oznacza, że w Tajlandii jest to tolerowane. W Pattayi plaża jest pełna rosyjskich fok, które obnażają swoje wdzięki publicznie. Nie sądzę żeby to było normalne....Na topless lepiej wybrać ukrytą plażę takich wysp jak Koh Tao czy Koh-Pangan gdzie  można się wygodnie opalać nie szokując Tajów. Hua-Hin, Koh-Samed czy Pranburi to miejsca, gdzie Tajowie jeżdżą na weekendy z rodzinami zatem dajmy im też odpocząć .... 

Poza tym w Tajlandii istnieje duża wolność i różnorodność mody, nie jest tak naprawdę istotne jaki macie styl, bo tutaj nic nikomu nie będzie przeszkadzało. Najważniejsze, żeby ubrania były czyste, swieże, wyprasowane a prysznic rano i wieczorem obowiązkowy! To niewielkie wymogi społeczne a jak dobrze wpływają na samopoczucie! :) 

Udanych wakacji !











Wszystkie zdjęcia pochodzą z francuskiej strony LEIN BOHO



piątek, 14 marca 2014

Owoce tajskiego lata


W nawiązaniu do wczorajszych obchodów Dnia Słonia skorzystajmy z ich mądrości co do nawyków żywieniowych i zachwycajmy się wspaniałymi owocami. 


Komu tam potrzebne mięso by wyrosnąć na dużego ssaka?  ;)

Moja  dzisiejsza wizyta w lokalnym supermarkecie zachwyciła mnie na nowo. Wiem , wiem, że mam wielkie szczęscie  dostępu do  tych wszystkich  cudów. Bardzo to doceniam, chociaż pewnie już się do tego trochę przyzwyczaiłam ... :) Dlatego warto o tym pamietac!


Mango w wersji złotej, słodkiej, wspaniałej, moje ukochane !!!


Mango w wersji zielonej, chrupiacej, kwaśnej ... brrr!


Gujawa,  farang , azjatyckie jabłko, rewelacja nie tylko w czasie lata! :)

 Rzecz jasna letnia dieta przeplata się  nieśmiertelnymi już w Tajlandii ananasami, arbuzami  i  bananami...
Kocham ten owocowy raj! :)



czwartek, 13 marca 2014

Chiński cmentarz

W minioną niedzielę po raz pierwszy znalazłam się na chińskim cmentarzu. Cmentarze  w Tajlandii w ogóle są rzadkością gdyż według rytuału tajskiego buddyzmu zwłoki zostają poddane kremacji a prochy następnie  umieszczone w specjalnej urnie (zachowanej w domu lub specjalnym miniaturowym mauzoleum) albo rozrzucone gdzieś w naturze: lesie, rzece lub morzu. W Tajlandii kolorem żałoby tak jak u nas jest  czerń natomiast w Chinach jest to biel....


W obu krajach śmierć jest postrzegana podobnie czyli jako przejście z jednego świata do drugiego w procesie reinkarnacji. Co ciekawe w  Chinach rodzina i bliscy przygotowują do trumny papierowe miniatury domu, samochodu, ubrań, innych przedmiotów codziennego użytku a nawet banknotów  by zapewnić zmarłemu wygodne życie... Tę ceremonię powtarza się co roku w lutym, w czasie obchodów Nowego Roku. Wtedy pali się te miniaturowe przedmioty w ofierze dla zmarłych w razie gdyby akurat tej rzeczy im brakowało po reinkarnacji. 


Tutaj na grobie pozostawiono kartki pozłacanego papieru obsypane kwiatami.... nie wiem jaka jest tego symbolika...złoto, pewnie bogactwo....dobytek


Tutaj kolorowe wstążki i kwiaty....


Groby są raczej  pokryte naturalną roślinnością a co najbardziej rzuca się w oko to brak zniczy, światełek czy sztucznych wieńców... gdzieniegdzie zauważyłam jedynie kadzidełka...




Daty są oznaczone prawdopodobnie według lokalnego kalendarza buddyjskiego, obecnie w Tajlandii mamy rok 2557... Nie wiem jednak czy moja teoria się zgadza bo ten nagrobek nie wydaje się  tak stary... wszystkie zresztą wyglądają bardzo podobnie ....



Na cmentarzu jest także swiątynia.... co nikogo nie dziwi prawda... ?


Co dziwi to fakt, że w samym środku cmentarza znajduje się stacja karaoké, siłownia w plenerze,  scieżka zdrowia a także trasy do biegania. W dodatku wiele osób korzystało z tych udogodnień... hmmm ... sport na cmentarzu ? Dlaczego nie ?! :)

Miejsce: okolice stacji BTS Surasak 

wtorek, 11 marca 2014

Rajskie kwiaty

Fiore del paradiso czyli nowa kolekcja tajskiej firmy jubilerskiej Blue River. 








Osobiście kolekcja bardzo mi się podoba zwłaszcza naszyjnik i kolczyki na drugim zdjęciu... :) Tajska biżuteria jest bardzo ciekawa choć czasem może wydawać się zbyt ciężka i za bogata na nasz europejski gust. Warto jednak dobrze się rozglądnąć bo czasami udaje się tu upolować prawdziwe dzieło sztuki ... (nawet na niepozornym targu!)



środa, 5 marca 2014

Tajskie gotowanie

Ależ się świetnie bawiłam przy tajskim gotowaniu !!! Ostatnio siedzę jedynie w książkach i ryję różne mądrości aż od tego dostaję oczopląsu... Zatem kiedy mój mąż zaproponował bym dołączyła do zajęć integracyjnych jego firmy, nie zastanawiałam sie ani przez moment. Zawsze chciałam pójść do tajskiej szkoły gotowania ale jakoś tak nie składało się aby ten plan zrealizować. Aż w końcu nadszedł wyczekany moment kulinarnej przygody...



 W szkole powitała nas piękna prezentacja podstawowych składników i przypraw kuchni tajskiej...


Pamiątkowe zdjęcie w wietnamskich kapeluszach (?) i nienaruszoną jeszcze dekoracją...


Trawa cytrynowa, czosnek, kolendra, tajski imbir, papryczki chili, bazylia, cebulki, limonki, bergamotki oraz inne bardziej juz pospolite warzywa...


Wstęp o kuchni tajskiej i przygotowanie składników odbywało się po prostu na podłodze. Każdy miał deseczkę do krojenia, nóż i pojemnik do przenoszenia składników do części kuchennej, w której gotowaliśmy. 


Nasza nauczycielka ma na imię Kung czyli Krewetka :)


Wszyscy spokojnie czekają, tylko ja już nie mogę  doczekać się krojenia  i to w dodatku taaakim nożem...


Woki czekają już na nas :) Tu powstanie za chwile green curry!


Gotujemy Tom yam kung czyli zupę na bazie mleka kokosowego, trawy cytrynowej, warzyw i krewetek.


Przygotowania do kolejnej potrawy: kluseczki ryżowe z jajkiem, tofu, kiełkami soji, cebulką, suszonymi krewetkami i orzeszkami ziemnymi... pad thai!


Jak przygotować ryż na słodko do deseru z mango? Teraz już wiem, że to nic skomplikowanego...mleko kokosowe, cukier i liście palmy pandan gotujemy i chłodzimy.


Wykład o zabójczej sile tajskich papryczek :)



Wspólne podziwianie dań, zdjęcia i oczywiście degustacja w rewelacyjnej atmosferze. Tajowie naprawdę potrafią świetnie się bawić... a ja z nimi! :)


Na koniec ukochany deser: mango i sticky rice !!!!

W sumie przygotowaliśmy pięć dań! Osobiście nie nauczyłam sie zbyt dużo technik gotowania bo te akurat w tajskiej kuchni są zupełnie nieskomplikowane. Co odkryłam to sztukę melanżu przypraw i balansu smaku. Lekcje tajskiej kuchni to naprawde rewelacyjne doświadczenie, które serdecznie polecam wszystkim. Sanook & aroy !!! :)