czwartek, 13 marca 2014

Chiński cmentarz

W minioną niedzielę po raz pierwszy znalazłam się na chińskim cmentarzu. Cmentarze  w Tajlandii w ogóle są rzadkością gdyż według rytuału tajskiego buddyzmu zwłoki zostają poddane kremacji a prochy następnie  umieszczone w specjalnej urnie (zachowanej w domu lub specjalnym miniaturowym mauzoleum) albo rozrzucone gdzieś w naturze: lesie, rzece lub morzu. W Tajlandii kolorem żałoby tak jak u nas jest  czerń natomiast w Chinach jest to biel....


W obu krajach śmierć jest postrzegana podobnie czyli jako przejście z jednego świata do drugiego w procesie reinkarnacji. Co ciekawe w  Chinach rodzina i bliscy przygotowują do trumny papierowe miniatury domu, samochodu, ubrań, innych przedmiotów codziennego użytku a nawet banknotów  by zapewnić zmarłemu wygodne życie... Tę ceremonię powtarza się co roku w lutym, w czasie obchodów Nowego Roku. Wtedy pali się te miniaturowe przedmioty w ofierze dla zmarłych w razie gdyby akurat tej rzeczy im brakowało po reinkarnacji. 


Tutaj na grobie pozostawiono kartki pozłacanego papieru obsypane kwiatami.... nie wiem jaka jest tego symbolika...złoto, pewnie bogactwo....dobytek


Tutaj kolorowe wstążki i kwiaty....


Groby są raczej  pokryte naturalną roślinnością a co najbardziej rzuca się w oko to brak zniczy, światełek czy sztucznych wieńców... gdzieniegdzie zauważyłam jedynie kadzidełka...




Daty są oznaczone prawdopodobnie według lokalnego kalendarza buddyjskiego, obecnie w Tajlandii mamy rok 2557... Nie wiem jednak czy moja teoria się zgadza bo ten nagrobek nie wydaje się  tak stary... wszystkie zresztą wyglądają bardzo podobnie ....



Na cmentarzu jest także swiątynia.... co nikogo nie dziwi prawda... ?


Co dziwi to fakt, że w samym środku cmentarza znajduje się stacja karaoké, siłownia w plenerze,  scieżka zdrowia a także trasy do biegania. W dodatku wiele osób korzystało z tych udogodnień... hmmm ... sport na cmentarzu ? Dlaczego nie ?! :)

Miejsce: okolice stacji BTS Surasak 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz