środa, 5 marca 2014

Tajskie gotowanie

Ależ się świetnie bawiłam przy tajskim gotowaniu !!! Ostatnio siedzę jedynie w książkach i ryję różne mądrości aż od tego dostaję oczopląsu... Zatem kiedy mój mąż zaproponował bym dołączyła do zajęć integracyjnych jego firmy, nie zastanawiałam sie ani przez moment. Zawsze chciałam pójść do tajskiej szkoły gotowania ale jakoś tak nie składało się aby ten plan zrealizować. Aż w końcu nadszedł wyczekany moment kulinarnej przygody...



 W szkole powitała nas piękna prezentacja podstawowych składników i przypraw kuchni tajskiej...


Pamiątkowe zdjęcie w wietnamskich kapeluszach (?) i nienaruszoną jeszcze dekoracją...


Trawa cytrynowa, czosnek, kolendra, tajski imbir, papryczki chili, bazylia, cebulki, limonki, bergamotki oraz inne bardziej juz pospolite warzywa...


Wstęp o kuchni tajskiej i przygotowanie składników odbywało się po prostu na podłodze. Każdy miał deseczkę do krojenia, nóż i pojemnik do przenoszenia składników do części kuchennej, w której gotowaliśmy. 


Nasza nauczycielka ma na imię Kung czyli Krewetka :)


Wszyscy spokojnie czekają, tylko ja już nie mogę  doczekać się krojenia  i to w dodatku taaakim nożem...


Woki czekają już na nas :) Tu powstanie za chwile green curry!


Gotujemy Tom yam kung czyli zupę na bazie mleka kokosowego, trawy cytrynowej, warzyw i krewetek.


Przygotowania do kolejnej potrawy: kluseczki ryżowe z jajkiem, tofu, kiełkami soji, cebulką, suszonymi krewetkami i orzeszkami ziemnymi... pad thai!


Jak przygotować ryż na słodko do deseru z mango? Teraz już wiem, że to nic skomplikowanego...mleko kokosowe, cukier i liście palmy pandan gotujemy i chłodzimy.


Wykład o zabójczej sile tajskich papryczek :)



Wspólne podziwianie dań, zdjęcia i oczywiście degustacja w rewelacyjnej atmosferze. Tajowie naprawdę potrafią świetnie się bawić... a ja z nimi! :)


Na koniec ukochany deser: mango i sticky rice !!!!

W sumie przygotowaliśmy pięć dań! Osobiście nie nauczyłam sie zbyt dużo technik gotowania bo te akurat w tajskiej kuchni są zupełnie nieskomplikowane. Co odkryłam to sztukę melanżu przypraw i balansu smaku. Lekcje tajskiej kuchni to naprawde rewelacyjne doświadczenie, które serdecznie polecam wszystkim. Sanook & aroy !!! :)

4 komentarze:

  1. Gotowaliście wszystkie moje ulubione potrawy! Uwielbiam je. A już stcky rice z mango to maksymalnie. Marzy mi się lekcja gotowania na północy Tajlandii, bo czytałam, że tam kuchnia różni się od tej z południa.Czy to prawda? Poza tym takie lekcje to świetna zabawa. Nawet mój Mąż się dał namówić na nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to prawda ! a co do zabawy to rzeczywiscie wszystko jest super: moze dlatego, ze tajska kuchnia nie jest trudna i pracochlonna tylko ciach, ciach, dobra reka do przypraw i gotowe! Ja gotowalam z grupa inzynierow, ktorzy normalnie raczej trzymaja sie od kuchni z daleka a w lekcji uczestniczyli z bardzo duzym zaangazowaniem :) Takie zajecia sa zatem rewelacyjne i dla kobiet i mezczyzn, ktorzy dzisiaj przeciez takze gotuja! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się Twój Blog, w Tajlandii nigdy nie byłam ale dzięki Tobie przez moment byłam w innym miejscu
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak mi słów... wszystko wygląda pięknie i smacznie. Też na pewno nie zastanawiałabym się ani chwili.

    OdpowiedzUsuń