niedziela, 20 kwietnia 2014

Urok prowincjonalnego tajskiego miasteczka

Mieszkając w Bangkoku i tonąc w jego hałasie i zanieczyszczeniu z przyjemnością wyrywamy się stąd kiedy tylko nadarzy się okazja. Zawsze powtarzam, że Bangkok to nie Tajlandia, to tylko wielokulturowe ogromne skupisko pracujących ludzi. Prawdziwe tajskie życie znajduje się na prowincji gdzie być może nie jest tak bogato i wygodnie ale jest wspaniale kojąco, spokojnie i prawdziwie. 

Nowy rok tajski czyli Songkran od lat tradycyjnie już spędzamy na północy Tajlandii u rodziny mojego męża, który pochodzi z Lampang. To miasteczko jest jak najbardziej tajskie ale i wyjątkowo europejskie, z wyraźną organizacją ulic, deptakiem nad rzeką, przyjemnie zadbaną roślinnością. Codzienny spacer z naszym czworo-łapem był zatem ogromną przyjemnością!



Rzeka "Wang" i moje schodki medytacyjne :) Lubię tam sobie spokojnie posiedzieć...


Typowa uliczka i murowano-drewniane domy ...


Ulice bez chodników ale i bez samochodów.


Chayapreuk, symboliczny kwiat Tajlandii w pełnym rozkwicie w kwietniu... to taka tajska sakura :)


Charaktyrystyczne lampy z kogutem (symbolem miasta) są wyposażone w baterie słoneczne!


Lampang to takze miasto słynne z końskich bryczek i stukotu kopyt ....


Baan Sao Nak, przepiękny dworek wykonany z drewna tekowego. 


Być może takie widoki trochę zaskoczą turtystów którzy oczekują (słusznie zresztą) więcej egzotyki ale dla nas ta wyprawa jest fantastycznym odpoczynkiem od bardzo już egzotycznego Bangkoku :) Poza tym Lampang to także perełka kultury Lanna, dawnego królestwa Północy. Ludzie tam nadal noszą na codzień tradycyjne ubrania, mówią dialektem i są bardzo dumni ze swych tradycji. 



Parko-las za miastem...






Pola ryżowe i inne widoki 5 minut za miastem ...


świątyni, z mamą mojego męża ... 

W ciągu roku w Lampang spędzamy łącznie zaledwie miesiąc ale myślę że spokojnie mogłabym tam mieszkać. Problem w tym, że jak w większości małych miast trudno tam o dobrą pracę. Młodzi pracują w Chiang mai lub Bangkoku a miasteczko żyje trochę z turystyki ale i w dużej mierze dzięki pobliskim kopalniom węgla i dynamicznej produkcji wyrobów ceramicznych. W obu domenach kwalifikacji na razie nie posiadamy :) Ale kto wie, może kiedyś tam zamieszkamy. W końcu to rodzinne miasto, które jest nam bardzo bliskie. 

Klik tutaj po więcej informacji o Lampang.

15 komentarzy:

  1. No naprawde ladne miasteczko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale rozumiem potrzebę wyjechania z miasta do spokoju i natury. Niezwykle wyciszające obrazki. Pięknie.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj od rana znowu w korkach a tak bylo fajnie ;) No coz odliczam do nastepnego urlopu ! Pozdrawiam rowniez :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bangkok to nie Tajlandia - podobnie Szanghaj to nie Chiny.
    Ale z chęcią bym zobaczyła i takie życie w zatłoczonym "vibrant city", i takie w wersji "wsi spokojna, wsi wesoła".
    Pozdrawiam i życzę mokrego poniedziałku!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dla kazdego cos sie tu znajdzie, najlepiej zobaczyc i jedno i drugie, osobiscie wies spokojna ostatio bardziej do mnie przemawia. Dziekuje za zyczenia i wzajemnie zycze Ci mnostwa wspanialosci. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pisać, że Bangkok to nie Tajlandia to tak jakby napisać, że Warszawa to nie Polska. Litości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mieszkalam w Warszawie wiec nie wiem na ile jest to miasto reprezentujace polska kulture i tradycje ale zapraszam do glebszego zrozumienia mojego zdania. Bangkok nie odzwierciedla najlepiej zalet Tajlandii, Dla mnie ciekawa sprawa jest odwiedzenie innych regionow by blizej poznac kulture, jezyk, obyczaje i zachowania. Czy mieszkales/mieszkasz w Bangkoku? Jesli tak to z pewnoscia zauwazyles, ze ludzie zyja, funkcjonuja inaczej niz na prowincji. Z punktu widzenia turysty moze jednak sie wydawac ze tak zyja tu wszyscy.

      Usuń
  6. Dopiero co zawitałam, ale już mi się tu podoba. Chyba zostanę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze podczas pobytu w Tajlandii, odwiedzam chętnie Lampang i Chiang Mai, to całkiem inna Tajlandia niż ta na Koh Samui. Życie toczy się tutaj zdecydowanie wolniej, i jakoś tak szczęśliwiej, nikt się nie spieszy, nie denerwuje, zdecydowanie mniej widać też "pogoń za pieniądzem" po prostu jest taniej w sklepach i barach :)

    I jak to mówią tajowie ..... "sabai, sabai" to taki ich odpowiednik "spoko, spoko" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam ! Swoja droga jeszcze nigdy nie bylam na Koh Samui, musze tam kiedys zawitac :)

      Usuń
  8. Oj tak...dla mnie też Bangkok i na przykład Chiang Mai to dwie Tajlandie.
    Uwielbiam wracać do Chiang.Kilka miesięcy temu spędziliśmy tam dwa tygodnie tylko na oglądaniu pól ryżowych :) Takimi widokami można naładować się na kolejne miesiące.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli masz męża z Lampang to powinnaś wiedzieć, że ludzie mówią tam językiem Kam muang potocznie zwanym językiem Lanna a nie żadną gwarą czy dialektem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki mily komentarz! Dziekuje specjaliscie jezykoznawstwa i przepraszam za blad. Mozliwe ze nie wiem wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń