wtorek, 27 maja 2014

Na poprawę humoru

Postanowiłam, że nie będę poruszać na tym blogu zbyt mocno politycznych kwestii dotyczących obecnej sytuacji w Tajlandii. Nie jestem dziennikarzem i prawdopodobnie zupełnie nie nadaję się na bezstronnego korespondenta gdyż za bardzo ponoszą mnie emocje. Będę raczej nadal zamieszczać tutaj migawki mojego codziennego życia i obraz sytuacji w jakich JA obecnie się znajduję.

Dla uspokojenia potwierdzam, że życie w Bangkoku poza kilkoma incydentami toczy się zupełnie normalnie. Oboje z mężem chodzimy do pracy, na zakupy, do kina itd. Staramy się być w domu przed 22 h (godzina policyjna) ale nie jest to jakiś ogromny wymóg czy stres. Na moich zajęciach na uczelni nie ma prawie wcale nieobecnych, nie cierpimy też z powodu większych korków czy kontroli wojska. 

Na poprawę humoru i złagodzenie stresu związanego z planowaną podróżą do Tajlandii zapraszam Was na kilka chwil z pięknem tego kraju. Zdjęcia z wakacji na Koh Tao we wrześniu 2013 (środek pory deszczowej, dla tych, którzy pytają czy rzeczywiście pada cały czas :) Pozdrawiam!










Amazing Thailand! :) 

czwartek, 22 maja 2014

A jednak przewrót wojskowy...

Dzisiaj po południu wojsko jednak przejeło władzę w Tajlandii. Po (jak się okazuje nieudannych) negocjacjach zatrzymano wszystkich biorących udział w spotkaniu. Wojsko przeszło do ewakuacji zajętych przez protestujących ulic. Wprowadzono również godzinę policyjną na terenie całego kraju od 22h do 5h rano. Niemniej jednak turyści udający się na lotnisko mogą okazać bilet i dowód tożsamości i bez problemu będą mogli dotrzeć na lotnisko. Szkoły są zamknięte do poniedziałku...Telewizja krajowa i zagraniczna zablokowana,..internet na razie jeszcze działa ... 

wtorek, 20 maja 2014

Stan wojenny w Tajlandii - dzień 1

O stanie wojennym jak większość mieszkańców Tajlandii dowiedziałam się dziś rano przy śniadaniu. Wojsko wprowadziło "martial law" oficjalnie o 3-ciej nad ranem ale  na szczęście nikt nas z tego powodu nie budził syrenami. 

Stan wojenny w Tajlandii? Hmm, czy to to samo co bylo u nas w 1981? Ciekawe...

Wyszłam od razu z psem na spacer by:

a. zdąż go wyprowadzić w razie gdyby rzeczywiście zrobiło się paskudnie na ulicach
b. zobaczyć na własne oczy te domniemane  zastepy żołnierzy i czołgi 
c. sprawdzić czy ludzie wykupują wodę i żywność (?)

Tymczasem nic z tego! Zero paniki, na ulicach wojska ani śladu!


via The Bangkok Post

Zdecydowanie stacjonują raczej w centrum miasta i przy Aksa road gdzie zebrali się zwolennicy rzadu i choć wyglądają groźnie bo są uzbrojeni to do nikogo nie strzelaja! Tajowie zreszta poszli dziś normalnie do pracy a w drodze rzecz jasna nie powstrzymali się od pstryknięcia sobie "wojennej" fotki. Zwłaszcza panie! 

Via@arjuna_thai


Via the Bangkok Post

Po południu szef armii Prayuth (jak się okazuje bardzo zabawny i bezpośredni człowiek ...) zabrał oficjalnie głos by wytłumaczyć powody wprowadzenia stanu wojennego i poinformować o planowanych akcjach wojska. W skrócie : wojsko ma na celu zaprowadzenie spokoju na ulicach Bangkoku i zapobiec ewentualnemu rozlewowi krwi, chce zorganizować negocjacje obu stron konfliktu, pozostawia nadal tymczasowy rząd przy pracy, tak samo jak całą administrację i urzędników państwowych, NIE USTANAWIA nowego rządu ale zamierza pracować nad klimatem sprzyjajacym pokojowym dyskusjom.  Czy obie strony posłuchają i zdecyduja się na rozmowy? To z pewnością będzie w drugiej części tej historii. 

Dla uspokojenia: życie w Bangkoku w pierwszym dniu stanu wojennego toczy się normalnie. Zobaczymy jutro!

Dla zainteresowanych szczegółami :

Video z konferencji prasowej  tutaj klik 
Tłumaczenie w języku angielskim  tutaj klik 

Dobranoc!