wtorek, 22 lipca 2014

Cuda konferencyjne

Dzisiaj uczestniczyłam w bardzo ciekawej konferencji lingwistycznej zorganizowanej przez zaprzyjazniony uniwersytet Suan Dusit, to wlaściwie nie jest uniwersytet tylko Rajabhat czyli coś w rodzaju kolegium nauczycielskiego. Komitet organizacyjny zaprosił interesujacych ekspertów w tym Annę Uhl Chamot, której książki bardzo pomagają mi obecnie w pracy. Rewelacyjnie było jej posłuchać na żywo...to taki mój naukowy autorytet :)


Muszę przyznać, że Rajabhat Suan Dusit rozwija się bardzo aktywnie i wygląda bardzo nowocześnie. W tym budynku odbywały sie wszystkie prezentacje.


Ah te misterne literki ... !


Gratulacje dla świeżo upieczonych absolwentów...




Tuż obok znajduje się ogród z alejkami i basen, fajnie tak popływać między lekcjami :)


Stołówka studencka wśród drzew...


i czas na wykłady...


Oto wielka księga lingwistyczno-dydaktycznych mądrości ...!










W przerwie dla rozrywki przygotowano oczywiście mnóstwo ciekawego jedzenia: owoce, tajskie słodkości i przegryzki a także wyjątkowo zadziwiające cudo-sos w strzykawce, przepraszam ale o co chodzi? ;)

Odwiedziłam również mała wystawę tajskich zabawek dla dzieci, są to oczywiście ręcznie robione cuda powstałe z "niczego". To tak jak u nas dawniej: kamyczki i kawałek sznurka :) w Tajlandii mamy jeszcze łupiny orzecha kokosowego i łodygi bambusa. Ale zasada jest ta sama, zabawy z wyobraźni a nie z komputera. :) 



Co to za gra? Poznajecie?


Kokosowe zabawki :)


Wycinanki z papieru i rybki z lisci palmowych :)


A na koniec ręcznie rzeźbione (przez pana na filmie w tle) bambusowe flety imitujące odgłosy tajskich ptaków. Re-we-la-cja!!! Dostałam nawet dwa w prezencie, będę ćwiczyć! :)

Spędziłam fantastyczny dzień nie tylko jeśli chodzi o sprawy zawodowe ale i osobiste; po raz kolejny mogłam podziwiać wspaniałą oryginalność tajskiej kultury i czuć się  z nią w harmonii. Jestem bardzo wdzięczna za takie momenty :)

6 komentarzy:

  1. sos w strzykawce to dopiero! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyzby mial byc podawany dozylnie? ! :)

      Usuń
  2. jak kunsztownie wszystko przygotowane! widać, że się bardzo starali. A te strzykawki, hmmm może ten sos był bardzo ostry?
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko bylo dopiete na ostatni guzik, Tajowie bardzo dbaja o takie estetyczne szczegoly. Sos byl paskudny cos w stylu majonezu ale kwaskowaty, nie smakowalo mi :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Szkoła prezentuje się fantastycznie, ale catering to według mnie wygrał. A co do tego sosu w strzykawce to fajna sprawa, bo przecież można dodać go tyle ile się chce. A może ten sos za długo nie może leżeć na powietrzu i najlepiej smakuje, gdy doda się go tuż przed spożyciem? Śledzę Twojego bloga i dostrzegam już więcej Tajlandii niż wcześniej, bo to nie tylko cudowny masaż tajski, coś więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozliwe, ze strzykawka ma rzeczywiscie jakies wytlumaczalne znaczenie ale i tak wygladalo to zaskakujaco :) Dziekuje za odwiedzanie bloga i komentowanie :) a jak zaczela sie Twoja przygoda z masazem?

      Usuń