niedziela, 27 lipca 2014

Smutna Pattaja i hotel "Pod Meduzą"

W ostatni weekend wybraliśmy się do Pattaji. Gdzieś czytałam, że to nadmorskie miasteczko rozpusty podobno uległo zmianom na lepsze, pojechaliśmy to sprawdzić.  Wielką zaletą tego miasta jest jego bardzo bliskie położenie od Bangkoku, zajmuje to zaledwie dwie godziny jazdy. Czy było warto? Niestety po dwóch dniach ze smutkiem stwierdzamy, że nie zmieniło się tam absolutnie nic. Te same ulice pełne barów, roznegliżowane dziewczyny i podstarzali panowie, kiczowate budowle, dzikie wysypiska śmieci i ogólnie podejrzana atmosfera...przynajmniej ta dzielnica gdzie my się zatrzymaliśmy. 





Smutne  zagospodarowanie wcale niebrzydkich  plaż...




Pattaja rozwija mocno ofertę nieruchomości skierowaną głównie do Rosjan, których jest w mieście naprawdę dużo. Wyglądają na bardzo szczęśliwych. To taka ich mała tropikalna prowincja/kolonia ;) Trzeba przyznać, że dzięki nim na miejscu można skorzystać z przepysznego jedzenia, restauracje rosyjskie są dosłownie wszędzie. Mogliśmy zjeść fantastyczny barszcz i pierogi z mięsem i za to rosyjskiej populacji publicznie dziękuję: nauczyliście Tajów jak gotować po "naszemu" :) 


Na szczęście zatrzymaliśmy się w bardzo przyjemnym hotelu  ... choć i tak to co znajdowało się wokół niego mocno nas zaskoczyło...


Takich widoków nam nie zapewniano na stronie internetowej! Mieliśmy natomiast opcje "Ocean view", taak hmm ...  widok na ocean, dobre sobie  :)




Niemniej jednak hotel jest  tak fantastycznie zaprojektowany, że będąc na basenie, który znajduje się na dachu hotelu rzeczywiście mamy wrażenie, że morze znajduje się tuż obok, to złudzenie optyczne jest rewelacyjne: brawo dla architekta! 

Całe wnętrze hotelu jest inspirowane oceanem i morskimi cudami natury





...meduzy są najbardziej obecne...



Prześliczne kreatury...


Upps to nie meduza ! To cosmopolitan! ;)



Wszystkie akwaria w restauracji i barze są przepiękne ...




Pokój był już bardziej klasyczny ale bardzo wygodny i elegancki. 

Podsumowując: weekend w Pattaji był udany.... dopóki nie wychodziliśmy z hotelu ;) To naprawdę troche dziwne ale prawdziwe. Tajlandia nie wszędzie jest piękna, niestety foldery i reklamy bardzo często nie oddają całej prawdy, żeby nie mówić, że kłamią. Całe szczęście że istnieją blogi ;) 

Więcej o hotelu tutaj Centara Grand Phratamnak

4 komentarze:

  1. A wybraliście się na masaż tajski? W hotelu na pewno znajdował się taki punkt. A jak okolica nie była ciekawa to wcale nie trzeba się wybierać poza teren hotelu, drinki są, basen i masaż tajski. Nic więcej do szczęścia nie potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety bardzo wiele osób myśli, że cała Tajlandia wygląda jak Pattaya.
    Spotkałam już osoby, które były tylko na plaży w Pattai i na tej podstawie wyrobiły sobie opinię o całym kraju.
    Większość nawet nie była świadoma, gdzie ich biuro zabrało, a gdzie mogło zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna taka turystyka az trudno uwierzyc ze ktos leci taki kawal drogi zeby zobaczyc taka Tajlandie...mozliwe ze programy sa przeklamane zdjeciami i opowiadaniami, szkoda bardzo szkoda... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń