piątek, 15 sierpnia 2014

Mineralne spa w parku Chae Son

Taka kręta bambusowa droga zaprowadziła nas do pięknego miejsca, które znajduje się w okolicach Lampang. Ten dobrze ukryty klejnot natury nazywa się Chae Son National Park i gromadzi wszystko co łączy w sobie pejzaż tajskiej Północy: tropikalne lasy pokrywające wzgórza, gdzieniegdzie połyskujące bananowce, pola ryżowe, wodospady i strumienie, naturalne źródła termalne, jaskinie i ogrom motyli, ptaków i innych zwierzaków. Raj zieleni i swieżego powietrza ! 



Kilka słów o parku:

Park Chae Son istnieje od 1988 roku i jest głównie odwiedzany przez tajskich turystów. Nic w tym dziwnego bo raczej trudno go znaleźć. By tam trafić, najlepiej wynająć samochód lub skuter, ewentualnie dojechać autobusem z Lampang, który kursuje od 8h do 18h ale podobno nie jest specjalnie wygodny ;) 
Wstęp: dla Tajów 40 THB, dla turystów oczywiście 200 THB (chyba, że macie tajskie pozwolenie na pracę tak jak ja i wtedy płacicie tylko 40 THB)




Największą atrakcją parku są naturalne  źródła termalne. W rozległych mini jeziorkach pomiędzy wulkanicznymi skałkami  temperatura wody dochodzi nawet do 85°stopni. Ogólnie wszędzie unosi się zapach lekko siarczany ale jest to do przeżycia. I dobre dla zdrowia dzięki zawartości całej serii minerałów.



Przejście do części termalnego spa...coś dla mnie!



Te małe domki to prywatne mini-spa. 


Skorzystanie z gorącej kąpieli w filtrowanej wodzie kosztuje  każdego 50 THB. 


Tak wygląda mini-basen do kąpieli termalnej, woda jest czysta bo przepływa cały czas i jest regularnie filtrowana. W każdym pokoju znajduje się także prysznic, lustro i wieszaki na ubrania. Wszystko jest czyste ale trochę stare. Niemniej jednak relaks mamy zagwarantowany. Woda jest naprawdę bardzo gorąca, trudno w niej wytrzymać kilka dłuższych minut. Zalecenie mówi jednak by kąpiel nie trwała dłużej niż 20 minut. Należy także przerywać chłodnymi prysznicami. Po tym czasie wychodzimy ze spa jak nowo narodzeni, odprężeni i głodni :) 


Ten mostek prowadzi nas na tajski masaż w plenerze. 300 THB/godz.


Mamy już miejsce na piknik !



Przed piknikiem korzystamy jednak z darmowej, prawie wrzącej wody by ugotować w niej jajka :) Jak widać nie jesteśmy sami !


Khao Soy, tradycyjna potrawa Północy: kurczak z kluskami w pikantnym sosie curry na bazie mleka kokosowego z dodatkiem marynowanych warzyw, eszalotki i chrupiacych klusek ryżowych. Uwielbiam!



Cała wyprawa tak nas zmęczyła, że nie dotarliśmy już do wodospadów ale widzieliśmy coś na kształt przygotowań chatek na leśny targ. Mineliśmy także wyścig rowerów górskich ale o tym będzie innym razem.


Nie mogę się oprzeć by po raz kolejny zakończyć wpis o Północy wyrażeniem mojej miłości do tego regionu. Jego skarby, spokój i naturalne piękno nie przestają mnie zadziwiać i czarować. Chciałabym być kiedyś nimfą w takim miejscu, muszę sobie jednak dobrze na to zasłużyć  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz