piątek, 22 sierpnia 2014

Tajska kawa z włoskim aromatem

W czasie naszej wędrówki po Północy przez przypadek zatrzymaliśmy się w nietypowej kafejce: "Café Bruno". Dlaczego nietypowej? Ponieważ prowadzonej trochę w szczerym polu przez dwóch Włochów, katolickich księży, którzy z pomocą kilku osób stworzyli ciekawy projekt rozwojowy dla mieszkańców górskiej prowincji Lampang.

Od blisko 20-stu lat to centrum katolickie organizuje stypendia edukacyjne dla dzieci z górskich plemion. Istnieje tam także szkoła i internat dla dzieci dojeżdżających z odległych wiosek w górach. Co ciekawe w dominująco buddyjskiej Tajlandii od dziesiątek lat wielu mieszkańców tajskich gór wyznaje religię katolicką. Praca misjonarzy odniosła tam ogromne sukcesy a projekty rozwojowe i edukacyjne trwają do tej pory.  



Projekt Café Bruno ma kilka ambitnych celów: przede wszystkim zachęcenie lokalnych plemion do uprawy kawy zamiast banalnej kukurydzy (lub co gorzej opium) a także podniesienie świadomości wśród rolników o ekologicznych, trwałych uprawach wolnych od pestycydów. Chodzi również o badania nad poprawą jakości ziaren kawy, która mogłaby być sprzedawana w kraju i za granicą. 

Cały dochód ze sprzedaży kawy zostaje przekazany na potrzeby projektu i dla uczestniczących w nim mieszkańcow górskich plemion. Taka promocja lokalnego produktu ma nadzieję poprawić ich warunki pracy i życia, dzięki czemu ludzie mogą pozostać na ich obecnym terytorium i nie migrują tak masowo do miast: Chiang mai lub Bangkoku. 


Okolice w których znajduje się kafejka. Nie można narzekać na widoki i brak swieżego powietrza sącząc mrożoną kawę z mlekiem ....


Kafejka nie narzeka na brak klientów! Ceny są naprawdę bardzo niskie: kawa 30-35 THB do tego domowej roboty lody kokosowe jedyne 5 THB...


Obaj księża mówią biegle po tajsku, nie zamieniliśmy nawet słowa po angielsku :) Mieszkają tam od pięciu lat i obecnie promują sprzedaż tajskiej kawy u siebie, we Włoszech. 


Ziarna tajskiej kawy...


I bardzo estetyczne opakowanie...


Ta organiczna kawa jest sprzedawana w cenie 120 THBb (12 zl) W smaku jest naprawdę bardzo mocna i gorzka ale to świadczy o tym, że nie jest zmieszana z inną odmianą. 


Przy bramie kościoła...


Internat i szkoła wśród pól ryżowych.

Cokolwiek by się dzisiaj nie mówiło o kościele katolickim ja osobiście podziwiam odwagę i energię misjonarzy, którzy podejmują sie pracy w tak oddalonych prowincjach. Oczywiście, że nie jest to tak ciężka praca jak w Afryce ale sytuacja mniejszości z górskich plemion w Tajlandii jest naprawdę bardzo trudna. Tajski rząd trochę umywa ręce od odpowiedzialności wobec tych ludzi, którzy mieszkają tutaj często nie posiadając nawet dokumentu tożsamości, nie zawsze mają dostęp do nauki i opieki medycznej, w niektórych wsiach jest nadal  tylko limitowany dostęp do prądu czy bieżącej wody. Niestety turyści znają jedynie te miejsca w których rozwinęła się mocno turystyka tak jak w przypadku plemion kobiet żyraf czy plemion Hmong. Jeżeli zatem macie okazję to wspomóżcie raczej małe projekty rozwojowe w Tajlandii, taki zakup kawy może także przyczynić się do poprawy warunków życia lokalnej ludności :)

Adres tutaj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz