sobota, 13 września 2014

Co lubią tajskie duchy?

W Tajlandii nie mamy kolekcji ogrodowych krasnali, ohh nie. Mamy za to całą gamę najdziwiniejszych statuetek, które są nie tylko kiczowatą dekoracją ale często pełnią także ważną rolę przypodobania się obecnym tutaj wszędzie duchom. 

No właśnie jak to jest z tymi tajskimi duchami? Trzeba się ich bać? 

Według Tajów trzeba raczej szanować ich obecność. Duchy, które tak naprawdę jako pierwsze posiadają prawo do terenu gdzie zbudowano dany budynek powinny mieć swój własny domek gdzie codziennie należy coś im ofiarować: jedzenie, wodę, butelkę Fanty (ale tylko czerwonej bo podobno tylko tę duchy preferują) kadzidełka lub kwiaty; świeczki nie są najlepszym pomysłem, duchy z reguły za nimi nie przepadają.


Od zawsze zastanawiam się nad tymi figurkami, zwłaszcza zebrami, przecież to zwierze nie ma żadnego związku z Tajlandią... nawet zapytałam wlaściciela sklepu dlaczego ludzie wybierają zebry na co odpowiedział mi "bo wiedzą, że duch lubi zebry..." Ale skąd oni to wiedzą? Hmm podobno gust ducha poznaje się metodą prób i błędów...

No tak, jeśli jakiś niespokojny duch daje się we znaki i w domu nagle dzieją się dziwne rzeczy to należy pędem wybrać się do jedengo z wielu sklepów ze statuetkami i kupić duchowi coś co poprawi mu humor: urocze tancerki, walecznego koguta, tygrysa lub właśnie egzotyczną zebrę.

Statuetki ofiarowuje się także by duchowi podziękować za otrzymaną pomoc. Niektóre miejsca są wyjatkowo znane z magicznej energii rezydujących tam duchów. Jednym z najbardziej znanych w Bangkoku jest Erawan shrine




Kicz czy styl? ;) 
Reszta statuetek służy do ozdoby obiektu; często można je spotkać przy wejściu do restauracji czy kurortów. 


Kolorowe figurki z perfekcyjnym uśmiechem i wianuszkiem z jaśminu na powitanie :)


To figurki zawodowe, do ozdoby budynków państwowych...


A na deser oczywiście słonie !!! :) 

Wybór takiej figurki jest dla mnie czymś bardzo trudnym, zwłaszcza wiedząc że będzie to stało w ogrodzie przez lata. Na razie nasz ogrodowy duch dostaje codziennie pachnące kadzidełka ale tylko te czarne na czerwonym patyczku;nie białe i nie szare-tak doradziła nam teściowa mówiąc, że duchy wolą te czarne z bardziej wyszukanym zapachem dymu. Ja na ten temat nie mam zdecydowanej opinii. Tymi wszystkimi rytuałami zajmuje się mój mąż, to część jego religijnego życia, ja to szanuję i akceptuję. Ale z duchem osobiście się nie komunikuję. Z figurką też jeszcze poczekamy. Nie jestem pewna czy jestem gotowa na tę zebrę w ogrodzie...


2 komentarze:

  1. Dziwne wierzenia.. Dziwny kraj..

    http://www.jutrznia.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Długo zastanawiałem komu zostawiamy są kadzidełka, jedzenie i czerwona Fantasy:)
    Wreszcie zrozumiałem o co w tym chodzi :)

    OdpowiedzUsuń