niedziela, 11 stycznia 2015

Perełka kuchni północnej Tajlandii

Nie tak łatwo znaleźć dobrą restaurację z kuchnią regionalną w Bangkoku ale nam się udało. Mała, klimatyczna restauracja podająca dania z północy Tajlandii znajduje się w Union Mall (5 floor) na przeciwko Central Lad Prao (stacja metra Pahonyothin)


Dekoracja restauracji jest zbliżona do  stylu Lanna: tekowe ciemne drzewo, papierowe lampiony i parasolki.
A co w menu? Same pysznosci!

Oczywiście khao soi czyli  pożywne żolte kluseczki ryżowe w zupie z kurczakiem z dodatkiem mleka kokosowego, sai ua pikantna kiełbasa z trawą cytrynową, sałatki i wegetariańskie pasztety z niedojrzałych owocow Jack fruit (po polsku chlebowiec? pierwszy raz słyszę, dowiedziałam się z Wikipedii ;)


Po prawej sałatka i pasztet z chlebowca, po lewej Laab czyli rodzaj sałatki z mielonego mięsa, cebuli, kolendry i papryczek chili.


Kaeb moo czyli chipsy ze skóry wieprzowej. Ulubiony dodatek do dań tradycyjnie podjadany z pastą chili, która swą ostrością powala na kolana. Osobiście nie jadam ani jednego ani drugiego.


Oczywiście do tego ryż kleisty podawany w takich ślicznych koszyczkach...


Napoje choć już nie tak tradycyjne dla  północy za to bardzo typowe dla Tajlandii: żołty wywar z kwiatów chryzantemy jadalnej i niezastąpiona tajska herbatka z cytryną.

Bardzo polecam taki trochę inny obiad, niestety w wiekszości restauracji Bangkoku trudny do znalezienia, natomiast w Chiang mai i innych miejscach na Północy wielką łatwością  do wypróbowania! :)


5 komentarzy:

  1. Inna twarz kuchni tajskiej :)) A wiesz, mnie też zaskoczyły kiełbaski i te skórki wieprzowe. Takie same skórki podaje się czasami w Hiszpanii jako tapas, nazywa się to torrezno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh nie wiedzialam! Kolezanka z Kolumbii mi powiedziala ze u nich tez to sie je ale juz zapomnialam jak oni to nazywaja ;)

      Usuń
  2. "Chipsy ze skóry wieprzowej", no proszę, czyli takie tajskie "chicharrones" - jeden ze hitów kuchni ulicznej np. W Dominikanie, na Kubie, i dalej na Karaibach. Te karaibskie skórki smażone są w głębokim oleju z kawałkami mięsa i tłuszczu. To takie jakby "przerośnięte skwarki". Często w towarzystwie maniokowego korzenia (yuca). Do smaku przyprawiane kwaśnym sosem lub skropione limonką. Ja je lubię podgryzać np. do piwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak chicharones, fajna nazwa :) Ty to sie znasz na takich przysmakach!!! Pozdrawiam

      Usuń
  3. Cieszę się, że trafiłam na ten blog :) 27 stycznia wyruszam do Tajlandii z dziećmi (12,15) przyjaciółką z mężem i ich dziećmi (7,9,11). Najpierw Bangkok, hotel Centre Point Sukhumvit, potem wyspa Koh Chang.

    Na świńskie skórki trafiłam w Meksyku, ale były podawane w wersji miękkiej, duszonej, oj... nie moje smaki
    Pozdrawiam
    Małgosia :)

    OdpowiedzUsuń