wtorek, 31 marca 2015

Wycieczki weekendowe

Lato w Tajlandii rozpoczęło się na dobre. Letnie burze i ciężkie powietrze przyniosły upał, który będziemy znosić aż do czerwca. Co najmniej. Może i do lipca bo podobno w tym roku lato zapowiada się długie.

Ja nie jestem obecnie w formie olimpijskiej ;) ten gorąc daje mi się mocno we znaki, mogę jakoś przeżyć tylko dzięki klimatyzacji ale od czasu do czasu staramy się jednak korzystać z weekendowych wycieczek. Jeździmy niedaleko ale na tyle wystarczająco by oddalić się od betonowego Bangkoku. I tak właśnie ostatnio wybraliśmy się na obiad do mojego kochanego targu wodnego Amphawa (tylko dwie godziny drogi samochodem) W menu rybki i różne pyszne desery nad brzegiem wody. 







Po drodze trafiliśmy do malutkiej stadniny kucyków...śliczności :)

Zwiedziliśmy także dwa kościoły, zdziwiłam sie, że na tak krótkim dystansie spotkaliśmy aż dwa, naprawdę piękne i zadbane miejsca. W jednym z nich odbywał się nawet ślub. 




Pierwszy raz spotkałam w Tajlandii rzeźbę Anioła stróża ...


Taki widok to zupełnie inne oblicze Tajlandii, żyjącej tu mozajki etnicznej, kulturowej i religijnej. Cenię ten kraj właśnie za taką tolerancję. W większości regionów żyje się tutaj naprawdę spokojnie a w dzisiejszym świecie to ogromna zaleta. 


niedziela, 15 marca 2015

Ciąża w Tajlandii - szkoła rodzenia

W ramach przygotowań do rodzicielstwa i po niepokojącym niemal zachłyśnięciu się ogromem informacji w internecie zdecydowaliśmy się na zajęcia w szkole rodzenia. Lepiej przeciez porozmawiać w realu z położną i poznać inne osoby, które przygotowują się na tę samą przygodę co my. 

Poszukiwania szkoły zajeły mi dosyć dużo czasu: mój szpital oferuje zajęcia jedynie w języku tajskim, co jednak jest dla mnie znaczną trudnością. Na szczęście większość szpitali prywatnych organizuje regularnie zajęcia dla obcokrajowców. Niektóre z nich są proponowane za darmo jak na przykład przez szpital Bumrungrad, który organizuje jednodniowy maraton wykładów. Nie jestem jednak pewna czy taka koncentracja informacji jest korzystna, zważając na moje osobiste, nieco spowolnione ostatnio myślenie. ;)

Znajoma Tajka poleciła nam szpital, który oferuje 8 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych w systemie czterech spotkań weekendowych. Cena trochę wysoka (6.000 THB) ale zważając na jakość wykładów, kontakt z fantastyczną, świetnie mówiącą po angielsku położną a także wszystkimi podwieczorkami, dodatkami dydaktycznymi i prezentami...summa summarum: naprawdę się opłacało!

A tak dla porównania z moim wpisem o szpitalu publicznym, wygląda szpital prywatny w Tajlandii. 



Czy ten budynek w ogóle wygląda na szpital? Kryształy i marmury, w holu recepcja jak w pięciogwiazdkowym hotelu i nawet koncertujący pianista. Szpital nazywa sie BNH (Bangkok Nursing Hospital)





Nasze zajęcia odbywały się w bardzo przyjemnej atmosferze, na podłodze na wygodnych tajskich poduszkach, żadnego tam siedzenia na krzesłach. Na miejscu pokazano nam podstawowe zajęcia z jogi, ćwiczenia relaksacyjne, elementy bezpiecznego masażu i oczywiście teoretyczne przygotowanie do tego, co czeka mnie w trakcie porodu. Druga część zajęć obejmowała wszystko to co będzie działo się po przyjściu dziecka na świat. Ta część była bardziej ciekawa i praktyczna


Pomoce naukowe...

Najbardziej zainteresowały mnie wskazówki w otaczaniu opieką malucha w kraju tropikalnym, na co zwracać uwagę i jakie zakupy sobie odpuścić. I tak np. omawialiśmy problem klimatyzacji i transferu malucha z chłodnego pokoju do upalnych temperatur. Optymalna temperatura dla niemowlaka tutaj to 25 stopni gdyż na zewnątrz panuje zazwyczaj ok 30 -35 stopni zatem większa różnica może zaszkodzić. W momencie przenoszenia dziecka trzeba stanąć w otwartch drzwiach i zrobić kilkusekundową adaptację bo jeśli nie to podobno dzieciaki bardzo wrzeszczą a rodzice nie wiedzą o co chodzi ;)

Pieluchy jednorazowe polecane są raczej na noc, w dzień zachęcano nas do używania, zwykłych tetrowych z częstą wentylację zadka malucha. Według położnej w ten sposób dziecko lepiej łapie rytm dnia i nocy, pieluchy tetrowe w Tajlandii schną błyskawicznie a jednocześnie pomagamy trochę planecie. Nie jestem pewna jak to wygląda w praktyce ale wyobrażam sobie, że w tak ciepłym kraju jest to możliwe. 


Kąpiel, zabiegi higieniczne i przewijanie najlepiej wykonywać na podłodze: kupujemy matę lateksową, ręczniki, mały pojemnik na wodę i wanienkę. Wszystko rozkładamy na podłodze, malucha myjemy na zewnątrz przy pomocy małego ręczniczka, wodą szybko obmywamy i dopiero na końcu wykonujemy relaksacyjne zamoczenie w czystej wodzie. Po kąpieli, jeśli młodzież nie wyje (a podobno czasami wyje bardzo) obowiazkowy masaż! Tajowie mają hopla na punkcie masażu już od dzieciństwa. :) Pokazano nam też przykład pozycji i masażu pomagającego na kolki, ten masaż nosi fajną nazwę “Tygrys na gałęzi” i wygląda mniej więcej tak

Duża część zajęć poświęcona była karmieniu piersią, w Tajlandii jest to naturalne i bardzo często praktykowane nawet w miejscach publicznych. Uczyliśmy się różnych technik i rozwiązywania problemów z tym związanych. W ramach dodatkowego prezentu otrzymaliśmy także rewelacyjną poduszkę do karmienia.

Na koniec odwiedziliśmy też oddział położniczy luksusowej klasy, wręczono nam tam niezbędną lekturę i kontakty w razie pogotowia lub pytań. Zapytano czy się boimy... :) 

Czy było warto wybrać sie do tej szkoły? Jak najbardziej! Dla mnie to duża dawka informacji, które pomogą na początku. Później będę kombinować w zależności od sytuacji. Niestety, będąc z dala od rodziny trzeba sobie jakoś radzić samemu. Tymczasem teoretycznie jestesmy gotowi! Zobaczymy w praktyce... 


sobota, 14 marca 2015

Dzień Słonia-obchody w Lampang

The Thai Elephant Conservation Center w Lampang, to moim zdaniem najwspanialsze miejsce dla słoni w Tajlandii. Jest to z pewnością warty odwiedzenia zakątek na uboczu popularnych szlaków turystycznych. Park i centrum  własnością państwową, należącą do ministerstwa leśnictwa i ochrony przyrody. Ceny wstępu są bardzo rozsądne a park oferuje dużo ciekawych rzeczy do odkrycia: życie słoni, zajęcia w szkole (sztuczki i zabawy), szpital, żłobek, malowanie obrazów, produkcje papieru a nawet klimatyczny cmentarz dla słoni. 



Tradycyjny Dzień Słonia obchodzimy w Tajlandii 13-go marca. Podczas obchodów, słonie wraz z ich mahutami (ich przewodnikami) ofiarowują najpierw dary dla mnichów, którzy następnie je błogosławią. Każdy może także przynieść prezent dla słoni w postaci warzyw i owoców. Na koniec na olbrzymy czeka juz tylko prawdziwa uczta :)










Stoły zastawione na bogato ale jak zdrowo!

Dodatkowe informacje na oficjalnej stronie centurm tutaj  i na stronie FB (źródło wszystkich powyższych zdjęć)


niedziela, 8 marca 2015

Kwiaty na Dzień Kobiet

Nie do końca wiem czy to ta sama okazja ale na takie kwiatowe warsztaty natrafiliśmy dzisiaj :)







Wszystkiego najlepszego dla moich Czytelniczek! :)

wtorek, 3 marca 2015

Koszyk marzeń

Wybrałam się na targ w poszukiwanu kosza, w którym będzie wylegiwał się nasz potomek. Bardzo spodobały mi się takie kosze w Mother Care ale ich cena skutecznie mnie odstraszyła. Pomyślałam sobie zatem, że jakoś sama ten kosz wykombinuję. Pierwsza, niezawodna myśl to udać się na weekendowy market Chatuchak bo tam zazwyczaj można znaleźć wszystko. W pierwszym sklepie już opadła mi lekko szczęka: tyle pięknych koszy : wiklinowych, bambusowych i jeszcze nie wiem jakich. Bałagan oczywiście masakryczny, góra koszy i uprzejme polecenie sprzedawcy: proszę sobie tam poszukać co pani pasuje. No to szukam, szukam... a gorąco jak nie wiem ale się poświęcam.  Niestety kosza dla niemowlaka nie znalazłam...


Mała część góry koszy i koszyczków do przekopania :)


Po nieudanym ryciu w wiklinowej stercie, ruszyłam w stronę klimatyzowanego JJ Mall, który serdecznie polecam tym, którzy wolą zakupy w wygodniejszych warunkach. Ceny są trochę wyższe ale ich jakość też jest lepsza i design ciekawszy, bardziej niepowtarzalny. Na parterze odkryłam fantastyczny sklep z wyrobami z bambusa i drzewa tekowego. Poza różnego rodzaju ciakawymi, ładnymi ( i niedrogimi) przedmiotami dekoracyjnymi można też u nich zamówić plecione parwany, drzwi ale niestety, koszy rzecz jasna nie proponują. No trudno, ale i tak warto było to stoisko odwiedzić.




Zatem szukam, szukam dalej... coraz bardziej zawiedziona. A tu nagle niespodzianka! Po długich poszukiwaniach, mój wymarzony kosz znalazłam zupełnie przez przypadek :) W sklepiku z ubraniami dziecięcymi, pani wystawiła na sprzedaż kosz po swoich dzieciach. Okazało sie, że kosz ma także całe ubranko tylko trzeba powszywać nowe gumki do falbanek. Jeju ale się ucieszyłam!!! Na Chatuchaku naprawdę można znaleźć WSZYSTKO! Potwierdzam!


A sam kosz w świetnym stanie!


Nie do końca wiem z czego jest  zrobiony ale jest bardzo lekki i poręczny. No i na te nasze tropiki bardzo przewiewny.


Po modyfikacjach krawieckich i drobnych zmianach kształtu koszyk prezentuje się tak. Moim zdaniem jest po prostu śliczny! Mam nadzieję, że będzie dobrze nam służył :)

Tutaj mapka do JJ Mall  (otwarty codziennie w przeciwienstwie do targu, który jest czynny tylko w weekendy) 
Metro : stacja Kamphengphet

Udanych łowów! :)