niedziela, 15 marca 2015

Ciąża w Tajlandii - szkoła rodzenia

W ramach przygotowań do rodzicielstwa i po niepokojącym niemal zachłyśnięciu się ogromem informacji w internecie zdecydowaliśmy się na zajęcia w szkole rodzenia. Lepiej przeciez porozmawiać w realu z położną i poznać inne osoby, które przygotowują się na tę samą przygodę co my. 

Poszukiwania szkoły zajeły mi dosyć dużo czasu: mój szpital oferuje zajęcia jedynie w języku tajskim, co jednak jest dla mnie znaczną trudnością. Na szczęście większość szpitali prywatnych organizuje regularnie zajęcia dla obcokrajowców. Niektóre z nich są proponowane za darmo jak na przykład przez szpital Bumrungrad, który organizuje jednodniowy maraton wykładów. Nie jestem jednak pewna czy taka koncentracja informacji jest korzystna, zważając na moje osobiste, nieco spowolnione ostatnio myślenie. ;)

Znajoma Tajka poleciła nam szpital, który oferuje 8 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych w systemie czterech spotkań weekendowych. Cena trochę wysoka (6.000 THB) ale zważając na jakość wykładów, kontakt z fantastyczną, świetnie mówiącą po angielsku położną a także wszystkimi podwieczorkami, dodatkami dydaktycznymi i prezentami...summa summarum: naprawdę się opłacało!

A tak dla porównania z moim wpisem o szpitalu publicznym, wygląda szpital prywatny w Tajlandii. 



Czy ten budynek w ogóle wygląda na szpital? Kryształy i marmury, w holu recepcja jak w pięciogwiazdkowym hotelu i nawet koncertujący pianista. Szpital nazywa sie BNH (Bangkok Nursing Hospital)





Nasze zajęcia odbywały się w bardzo przyjemnej atmosferze, na podłodze na wygodnych tajskich poduszkach, żadnego tam siedzenia na krzesłach. Na miejscu pokazano nam podstawowe zajęcia z jogi, ćwiczenia relaksacyjne, elementy bezpiecznego masażu i oczywiście teoretyczne przygotowanie do tego, co czeka mnie w trakcie porodu. Druga część zajęć obejmowała wszystko to co będzie działo się po przyjściu dziecka na świat. Ta część była bardziej ciekawa i praktyczna


Pomoce naukowe...

Najbardziej zainteresowały mnie wskazówki w otaczaniu opieką malucha w kraju tropikalnym, na co zwracać uwagę i jakie zakupy sobie odpuścić. I tak np. omawialiśmy problem klimatyzacji i transferu malucha z chłodnego pokoju do upalnych temperatur. Optymalna temperatura dla niemowlaka tutaj to 25 stopni gdyż na zewnątrz panuje zazwyczaj ok 30 -35 stopni zatem większa różnica może zaszkodzić. W momencie przenoszenia dziecka trzeba stanąć w otwartch drzwiach i zrobić kilkusekundową adaptację bo jeśli nie to podobno dzieciaki bardzo wrzeszczą a rodzice nie wiedzą o co chodzi ;)

Pieluchy jednorazowe polecane są raczej na noc, w dzień zachęcano nas do używania, zwykłych tetrowych z częstą wentylację zadka malucha. Według położnej w ten sposób dziecko lepiej łapie rytm dnia i nocy, pieluchy tetrowe w Tajlandii schną błyskawicznie a jednocześnie pomagamy trochę planecie. Nie jestem pewna jak to wygląda w praktyce ale wyobrażam sobie, że w tak ciepłym kraju jest to możliwe. 


Kąpiel, zabiegi higieniczne i przewijanie najlepiej wykonywać na podłodze: kupujemy matę lateksową, ręczniki, mały pojemnik na wodę i wanienkę. Wszystko rozkładamy na podłodze, malucha myjemy na zewnątrz przy pomocy małego ręczniczka, wodą szybko obmywamy i dopiero na końcu wykonujemy relaksacyjne zamoczenie w czystej wodzie. Po kąpieli, jeśli młodzież nie wyje (a podobno czasami wyje bardzo) obowiazkowy masaż! Tajowie mają hopla na punkcie masażu już od dzieciństwa. :) Pokazano nam też przykład pozycji i masażu pomagającego na kolki, ten masaż nosi fajną nazwę “Tygrys na gałęzi” i wygląda mniej więcej tak

Duża część zajęć poświęcona była karmieniu piersią, w Tajlandii jest to naturalne i bardzo często praktykowane nawet w miejscach publicznych. Uczyliśmy się różnych technik i rozwiązywania problemów z tym związanych. W ramach dodatkowego prezentu otrzymaliśmy także rewelacyjną poduszkę do karmienia.

Na koniec odwiedziliśmy też oddział położniczy luksusowej klasy, wręczono nam tam niezbędną lekturę i kontakty w razie pogotowia lub pytań. Zapytano czy się boimy... :) 

Czy było warto wybrać sie do tej szkoły? Jak najbardziej! Dla mnie to duża dawka informacji, które pomogą na początku. Później będę kombinować w zależności od sytuacji. Niestety, będąc z dala od rodziny trzeba sobie jakoś radzić samemu. Tymczasem teoretycznie jestesmy gotowi! Zobaczymy w praktyce... 


5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziekujeserdecznie, :) jakos sobie poradzimy!

      Usuń
  2. O kurcze :) jestem pod wrażeniem Twojego bloga :P Niestety, wyszukiwarka nie działa zbyt dobrze i nie mogę znaleźć posta o tym jak znalazłaś tą cudowną pracę :( Może fajnie by było zaetykietować posty bo wyszukiwarka wgl się nie sprawdziła (a może po prostu nie umiem). Chociaż moze nawet tego nie opisywałaś... skoro blog jest przeniesiony. Hm...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje za komentarz :) Niestety wyszukiwarka to jedyna opcja na razie. Jesli natomiast chcesz wiedziec wiecej na temat mojej pracy i jak ja znalazlam to zapraszam do wywiadu ze mna, ktory obublikowal portal Planeta Tajlandia. Link: http://www.planeta-tajlandia.pl/nie-ja-wybralam-tajlandie-ona-wybrala-mnie/ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się ten nacisk na karmienie piersią, wiedzą co dobre ;) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń