środa, 22 kwietnia 2015

Nad morzem

Tajski nowy rok spędziliśmy nad morzem uciekając jednocześnie od nieznośnego upału i wodnego szaleństwa na ulicach Bangkoku. Wybraliśmy się do małego nadmorskiego miasteczka Pranburee, które znjduje się zaledwie kilkanaście kilometrów za Hua-hin. 

Od dłuższego czasu a właściwie od kiedy mamy psa jestem w nieustannym poszukiwaniu miejsc wypoczynkowych, które akceptują duże psy. No i łatwo nie jest. W ciągu trzech lat znalazłam tylko dwa takie miejsca. No tak w Tajlandii małe szczekliwe pieski kieszonkowe są akceptowane w wielu miejscach ale łagodne, spokojne labradory już nie. Dlaczego nie? Bo Pani pies jest za duży, będzie odstraszał klientów! Hmm, to jest po prostu psi rasizm!

No dobrze, nie narzekam już. Rozumiem, że to ja muszę się dostosować do sytuacji a nie biznes hotelowy do mojego psa. W każdym razie ogromnie się ucieszyłam kiedy znalazłam mały resort, który oferuje pięć oddzielnych i obszernych domków, w których psy są mile widziane za jednorazową opłatą 200 THB (20 zł)


Resort Preeburan znajduje się 20 metrów od plaży. Oddziela nas od niej asfaltowa droga, dosyć ruchliwa w dzień ze względu na pobliski targ rybny i liczne restauracje.


Można tam jednak ukryć się w zaciszu drzewek lilawadee...


lub na basenie!


Tak wygląda standardowy pokój, bardzo obszerny i czysty, choć nadszarpnięty już zębem czasu. Mieliśmy także dużą łazienkę z wanną i osobnym miejscem z małym prysznicem dla psa (!) Normalnie to miejsce służy po prostu do opłukiwania stóp z piasku. 


Salon z widokiem na basen i ogród...


Mała ale czysta jadalnia, gdzie serwowano śniadanie. Na miejscu nie ma restauracji ale można sobie zamówić coś obok i zjeść na miejscu lub samemu ugrilować rybkę. Pracownicy resortu jeszcze nam pozmywali naczynia, co było bardzo miłe i za co wynagrodziliśmy ich napiwkiem :)


Nieskomplikowane, smaczne śniadanie i urocza dekoracja z kwiatów lilawadee....


A to już okolice gdzie można spacerować cały dzień.


Nowy projekt miasteczka polega na budowie kilkukilometrowego deptaka wzdłuż plaży. Wiele osób biega, jeździ na rowerze i spaceruje z dziećmi lub jak my z psem. Rano jest praktycznie pusto, wieczorem deptak jest dosyć zatłoczony. Pamiętam, że wcześniej to miejsce było bardzo brudne i plaża niedostepna ze względu na kamieniste zbocze. Obecnie można przybliżyć się do morza i jest w miarę czysto. Projekt jest nadal w budowie ale za rok będzie to naprawdę bardzo fajne miejsce.


Plaża różni się znacznie od widoków ze standardowej pocztówki z Tajlandii ale jest czysta i bezpieczna (idealna dla dzieci i psów;)



Ale było fajnie !!! 


To zdjęcie jest bardzo wzruszające. Rodzice przywieźli dzieci na plażę. Nic prostszego jak plastikowe klapki i grupa roześmianych dzieciaków w takim prostym transporcie. Simple life, simple happiness! 



A tak witało nas co rano słońce, wschodzące tuż na przeciwko naszego resortu...

Po raz kolejny mam ochotę rozpisać się nad różnorodnością Tajlandii i nad tym jak turystyka jednocześnie ją wspiera i niszczy. Podziwiam lokalne projekty rozwojowe ale mocno  szokują mnie nadal tony śmieci przy ulicach czy plaży. Obserwuję ludzi, którzy rozsądnie czerpią korzyści z interesów prowadzonych z głową i tych, którzy chcą tylko szybkiego zysku bez zastanowienia. Coraz rzadziej wybieram się w miejsca atrakcyjnie turystycznie bo wydaje mi się, że jest tam coraz drożej a standard zdecydowanie za tym nie idzie. Nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie ale postanowiłam, że będę nadal wspierać małe i oddalone od szlaków turystycznych miejscowości. Czuję sie tam bliżej Tajlandii. Tej, którą tak kocham.

6 komentarzy:

  1. fajnie, że takie miejsce udało się Wam znaleźć dla psiaka również. A zdjęcia super, popodróżowałam sobie tym sposobem nie ruszając się z domu ;)
    Pozdrawiam,
    chiara76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobry adres, z pewnoscia jeszcze sie tam wybierzemy :) Pozdrawiam Chiaro!

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że ludzie coraz bardziej poszukują kameralnych i spokojnych miejsc, i nie rozumiem tego zastawiania pięknych plaż resortami, a co za tym idzie - niszczeniem ich. Mówisz o szybkim zysku, a mam wrażenie, że tych zysków będzie mniej przez taką politykę. Coraz więcej ludzi wraca do natury, potrzebuje tego, a w takim kraju jak Tajlandia na poły nowoczesnym, na poły tradycyjnym powinno się to rozumieć. Wspaniale, że pokazujesz różne oblicza Tajlandii, do każdego chyba tęsknię równie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zysk jest czesto z dnia na dzien, troche jak filozofia zycia tutaj, dlatego tez jeszcze malo projektow, ktore w pelni szanuja srodowisko, pejzaz i ludnosc lokalna. Obecna wladza zajela sie oczyszczaniem plaz ale jest to tragiczne korzystne dla drobnych sprzedawcow, wlascicieli restauracji przy plazyitd. Zastanawiam sie co sie stalo z tymi ludzmi. Problem w tym ze malo jeszcze biznesow ze zrownowazona filozofia zysku. Zmiany jak zawsze potrzebuja czasu. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. *"tragicznie niekorzystne " mialo byc! ;)

      Usuń
  3. Przyjemny resorcik, widać, że czyściutko.
    A mały prysznic w łazience to nie był czasem "muzułmański prysznic" ? :)

    OdpowiedzUsuń